Nasz profile

Ryhuzklanu zaprasza na kawę

Poradniki

Ryhuzklanu zaprasza na kawę

Ryhuzklanu zaprasza na kawę

Jestem sama. Od przyznania się do tego stanu zaczyna się każda przygoda z portalami matrymonialnymi, na których ludzie szukają, podobno, swojej drugiej połówki. Cóż, trzeba spojrzeć prawdzie w oczy – jestem sama, więc dziś w pewien piątkowy wieczór zaczynam sympatyzowanie on-line!

Wszystko zaczyna się od rejestracji. I tu pojawia się pierwszy problem – login? Wymyślam różne kombinacje. Ma być krótko, chwytliwie, oryginalnie. Może MalinowaPanienka? Potem standard: wiek, gdzie mieszkam, e-mail. Jestem zarejestrowana. Na wstępie dostaję mnóstwo… złotych porad od specjalistów: Używaj własnych słów, to wzmocni poczucie oryginalności. albo Absolutnie zapomnij o zdjęciach ze swoimi byłymi – to robi fatalne wrażenie! To są prawdziwi specjaliści, potrafią nawet czytać w myślach: Nie zamieszczaj zdjęcia z psem, Twój potencjalny partner może pomyśleć, że będzie musiał konkurować z pupilem o Twoje względy. Psom mówimy więc stanowcze NIE (o kotach nic nie wspomniano…).

Żeby konto było aktywne, trzeba uzupełnić dane. Tu muszę zdecydować, kim jestem (lub raczej kim chcę być). Czy romantyczną, wrażliwą kobietą, czy zakręconą kumpelą, czy powściągliwą i tajemniczą niewiastą, a może ciepłą opiekunką? To takie przeglądanie się w krzywym zwierciadle. Ostatecznie decyduję się na sprawdzony zestaw IRI: Inteligentna, Romantyczna, Ironiczna. Wypełniam milion rubryk. Dodaję swoje najlepsze zdjęcie. Potem przez kolejne pół godziny mozolnie smaruję opis. Anna wersja 2.0. gotowa.

Spirala

Sobota rano. Sprawdzam pocztę. Czytam e-maile – mam nowe wiadomości, ktoś mi puścił oczko, ktoś zadał niedyskretne pytania… Cholera! Żeby odpisać, muszę zapłacić. Decyduję się na najkrótszy, miesięczny abonament za 11 zł. A potem przez 15 minut odpowiadam na sześć kolejnych niedyskretnych pytań 19-latka z Gdyni sexymenszukajej, który na swoim profilu ma sexy zdjęcie swojego krocza (całe szczęście w spodniach!)…. Sprawdzam oczka – od wczoraj 7 różnych facetów. Sprawdzam każdego. O jest sexymenszukajej! Uparł się albo chce zwrócić moją uwagę… bo nie zapłacił abonamentu i liczy, że dostrzegę jego adres e-mail pod zdjęciem (tym z krokiem!). I teraz powstaje dylemat – odpisać, chociaż po jego opisie nie wróżę nam świetlanej przyszłości, czy być niekulturalną i olać gościa?

Siedzę i siedzę. Samo nakręcająca się spirala – im dłużej jestem on-line, tym więcej dostaję wiadomości, im więcej wiadomości, tym więcej czasu spędzam na odpisywaniu… Spędzam kolejne dwie godziny przed komputerem. Bo przecież nie zostawię człowieka. No właśnie, człowieka? Czy jego wersję 2.0? Godzina 12.39: Ryhuzklanu zaprasza na kawę, co robić? Godzina 19.36 Sebst pyta, gdzie pracuję, że niby przypadkiem mnie odwiedzi. Dominik 1919 zastanawia się, czy mam gładką skórę. Znów weszłam tylko na chwilę, a siedzę od godziny…

Pod koniec dnia jestem skołowana. Z jednej strony łatwo zapełniłam się pozytywnymi emocjami: poczuciem wartości, byciem w centrum zainteresowania w prosty i przyjemny sposób, bo bez wychodzenia z domu, byciem podziwianą kobietą (choć jestem w dresie i sauté). Z drugiej strony to wszystko jest bardzo intensywne i bardzo krótkotrwałe. Zaglądam na sekundkę tylko po to, by zerknąć, czy ktoś coś napisał. Jest sobota wieczór: mogłabym pójść na siedem randek.

Tak lub nie

Niedziela wieczór. Nieznajomi faceci wymagają ode mnie poważnych deklaracji: obcy87 po zaledwie drugiej (dodam bardzo krótkiej) wiadomości pyta: A jak oceniasz przyszłość naszej znajomości, co powiesz na spotkanie na kawę? Dostaję też wirtualny prezent – rysunek dwóch kieliszków szampana i podpis na dobry początek znajomości i od kogo: obcy87! Czuję się trochę jak zaznaczone terytorium. Pytam, dlaczego jest taki szybki i konkretny, w odpowiedzi czytam: Z czasem popadłem w monotonię, nie odbierz mnie źle, po prostu dużo ludzi tutaj gra jakąś postać. Natomiast ty wydajesz sie osoba, która jest sobą… Czy rzeczywiście?

Ziarenko prawdy

Wtorek. Masażysta32gdańsk chce się spotkać i podaje swój telefon. Pytam czy to służbowy numer czy prywatny. Prywatnego nie mam – odpowiada. Vision33 pyta, dlaczego po jednej wiadomości nie odpisuję i dlaczego nie interesuję się nim. Z kolei obcy 87 nie daje za wygraną. Pyta, zagaduje. Wymieniamy się numerami gg.

Ludzie ze zdjęciem mają od razu zwiększone szanse na poznanie kogoś. Każdy każdego ocenia po wyglądzie (ja innych również!) – im bardziej atrakcyjne zdjęcie, tym bardziej zdeterminowani potencjalni partnerzy. Chociaż warto się dobrze przyjrzeć, bo może za photoshopowymi efektami kryje się trochę inna twarz? Na przykład użytkownik barnetteoretycznie ma 30 lat, jednak na zdjęciach wygląda na 20-letniego modela z pism o modzie. Do tego jest podobno prokuratorem. Czy podawanie fałszywych danych nie jest karalne?

A propos partnerów. Tomboy 79 składa propozycję: intymnej, niezobowiązującej znajomości opartej na dobrej zabawie i dawaniu sobie nawzajem przyjemności. Szuka dziewczyny pewnej siebie, znającej swoją wartość. Kobiety, która lubi ryzyko, adrenalinę i seks. Oczywiście dobry seks! – dodaje. Cóż, przynajmniej wie, czego chce. Ja też wiem – nie tego.

Świat jest mały

Mężczyźni dobierają sobie na ogół podobne nicki. Standardowymi są pseudonimy zawierające imię i jakąś liczbę. Są nicki mówiące o profesji, o tym, czego ktoś szuka. Są też nicki niecodzienne. Niektóre są inspirowane światem zwierząt: jamnik, kilkuwilku, kuku1985. Inne mają w sobie coś słodkiego: wedell, mrchupachups, albo infantylnego: sprytnyzbys007, krzysiopisio. Część facetów pomysły czerpie ze świata magii: zaklinaczemocji, nekromantyk

Rozpoczynam znajomość ze stuartem13. Na zdjęciu postawny, umięśniony, uśmiechnięty, lekka bródka, przyjemne spojrzenie, taki typ urody amerykańskiego rugbysty. Po kilku wiadomościach wymieniamy się gg. Potem Facebookiem. Niespodzianka! Stuart a właściwie Jakub m.in. zajmuje się grą w football amerykański, jest nawet trenerem. Kochany Facebook uświadamia mi też, że mamy wspólnego znajomego – mojego kolegę z grupy. Jakub nieomieszkuje do tego nawiązać. I przez kolejne pół godziny rozmawiamy o tym trzecim. A potem kończą się nam wspólne tematy.

Do tej pory rozmawiam z obcym87. Może się spotkamy. Ale z portalami randkowymi koniec. Tu ilość nie idzie w parze z jakością. Pozostaje niesmak. Byłam produktem w machinie sztucznych emocji. Ale może ty będziesz chciał sobie kupićpołówkę za 11 złotych?

Statystyki
Czas obserwacji: tydzień;
Wirtualne prezenty: 2,
Niedyskretne pytania 12,
Oczka 46,
Wiadomości 135,
Numery gg 6,
Numery telefonu 2.
Unikalnych odwiedzin 763.

CZYTAJ DALEJ
Zobacz również
Anna Iwanowska

Doktorantka Uniwersytetu Gdańskiego, z zamiłowania naukowiec i pasjonat języka polskiego. Z zawodu redaktor i korektor. W latach 2010-2014 związana z Wydawnictwem Region. Swoją pracę doktorską poświęca "Dowcipowi językowemu w tekstach polskiego kabaretu z lat 2000-2013". Pracuje w Biurze Prasowym Urzędu Miejskiego w Gdańsku. Mediator prowadzący rozmowy w duchu Porozumienia Bez Przemocy (NVC), metody komunikacji Marshalla Rosenberga. Uwielbia egzotyczne herbaty, kawę (koniecznie z mlekiem!) i zagraniczne seriale.

Komentarze

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także Poradniki

Na górę