Nasz profile

Pan spotyka panią

Poradniki

Pan spotyka panią

Pan spotyka panią

Kilka ukradkiem wymienionych spojrzeń, tajemnych uśmiechów. Kilka skradzionych pocałunków. Historia stara jak świat. Tylko, jak to się dzieje, że nikt nie opowiada jej tak samo?

Marta pierwszy raz spotkała Kubę na korytarzu, w dniu, którym przeniosła się na studia do innego miasta. Gdy mi o tym opowiada, śmieje się: – Od początku zanosiło się na wielki banał. Bo jak to inaczej nazwać? Podniósł moje rękawiczki! I, jak wszyscy bohaterowie romansów, poszedł za mną, by je oddać. Ona, oczywiście, podziękowała, jak uprzejmość nakazuje, i poszła w swoją stronę. – Jakby każde moje znalezione rękawiczki – a gubię je często – kończyły się małżeństwem, miałabym już niezły męski harem i chyba musiałabym się przenieść do innego kraju, bo przecież u nas bigamia jest nielegalna.

Młody doktor

Ich drogi skrzyżowały się ponownie. Kuba okazał się być jej wykładowcą. Była w szoku, że tak młoda osoba zdobyła już tytuł doktora. Miał tylko 27 lat, a prowadził studentów 4 lata młodszych od siebie. – Oczywiście, każda z nas się w nim podkochiwała. Kiedy większość dziewczyn miała na sobie głęboki dekolt, wiadomo było, że mamy ten wykład. Kiedyś spóźniła się na zajęcia 40 minut i młody pan doktor nie pozwolił jej wejść na salę. Jako, że zajęcia trwały jeden semestr i tylko w postaci wykładu, wymagał zaliczenia nieobecności.
– Był strasznie uszczypliwy. Męczył mnie przez godzinę, po czym zaprosił na ponowne konsultacje za tydzień. Byłam wściekła. A on tylko się uśmiechał, co mnie jeszcze bardziej denerwowało.

Pod koniec semestru, aby uczcić sesję, poszła na koncert do klubu. Tłum, nie było jak palcem ruszyć. Próbowała przedrzeć się do koleżanek z piwem w ręku. Pech chciał, że ktoś ją popchnął, opróżniając tym samym całą zawartość szklanki na plecy mężczyzny stojącego przed nią. Kiedy odwrócił się, zamarła. To był doktor. Bardzo go przepraszała, zaoferowała nawet, że wypierze mu koszulę. – W zwyczajnych okolicznościach nie zaproponowałabym tego. Ale to był przecież mój wykładowca! Kuba tylko się z niej śmiał i powiedział, że to nie będzie konieczne, jeśli tylko po koncercie pozwoli odprowadzić się do domu. – Byłam zszokowana. Najzwyczajniej w świecie się zgodziłam. – wspomina Marta Właśnie wtedy wszystko się zaczęło. – Spacerem, moja trasa do domu wynosi około 30 minut. Nie wiem jakim sposobem nam zajęło to 1,5 godziny. Rozmawiali o wszystkim. Kuba opowiadał o swoich studiach we Francji, po których z radością wrócił do Polski. Zauroczył ją ironicznym poczuciem humoru – co nagle okazało się zaletą – i obszerną wiedzą. To wtedy pierwszy raz ją pocałował. Potem powiedział, z tym swoim uśmiechem, że skoro wymieniliśmy już tyle uprzejmości, najwyższy czas przejść na ty.

Mijają się na korytarzu

Kiedy zaczął się kolejny semestr, dziewczyna zmieniła grupę, by nie chodzić na ćwiczenia do Kuby, który ponownie objął prowadzenie zajęć na jej roku. Nie afiszowali się swoim związkiem. Mijając się na korytarzach, wymieniali jedynie uśmiechy. Nie chcieli prowokować życzliwych komentarzy i plotek. – On bardziej martwił się o mnie, niż o siebie. Nie chciał, by mówiono, że zaliczam, bo mam układy. Uczelnia nie stwarzała problemów, zwłaszcza, że Kuba nie prowadził żadnych zajęć w grupie Marty.Widocznie uznano, że jesteśmy dorosłymi ludźmi, a takie rzeczy po prostu się zdarzają. Zresztą, na naszym wydziale, jest jedno małżeństwo, które poznało się, gdy ona była studentką. Dzisiaj oboje są profesorami.

Przyszło jednak w końcu do sesji i niektóre dziewczyny z roku nagle zaczęły sądzić, że Marta może okazać się ich światełkiem w tunelu – Znalazło się kilka, które uważały, że skoro już jestem z Kubą, mogłabym, i nawet powinnam, szepnąć mu jakieś słówko, by miały łatwe pytania na egzaminie. Wyśmiałam je.

Oświadczyny

Kiedy Marta obroniła pracę magisterską, Kuba się jej oświadczył. Tego dnia, przyznał, że oczarowała go już za pierwszym razem, kiedy ją zobaczył. Szukał z nią kontaktu przez cały czas, ale jako, że wykładał, nie mógł tego robić swobodnie. Aż wreszcie usłyszał gdzieś na korytarzu o koncercie. Bez wahania poszedł, licząc, że tam na nią wpadnie. Wszystko potoczyło się lepiej, niż sobie zaplanował. – Powiedział mi, że od samego początku nie było dla nas odwrotu. Decyzja podjęła się gdzieś nad nami, bez naszej wiedzy, w chwili, kiedy ja zgubiłam rękawiczki. I kiedy to on je podniósł.

Marta przez długi czas nie miała pojęcia, dlaczego Kuba wypatrzył sobie właśnie ją. Była przecież jedną z wielu studentek. A z pewnością nie piękną na tyle, żeby wyłapać ją z tłumu – On twierdzi, że mój śmiech nie dawał mu spokoju. Najpierw, tego feralnego dnia z rękawiczkami w roli głównej, a potem na wykładach. Podobno cały czas zwracałam jego uwagę. Nie zdziwiłabym się, gdyby teraz okazało się, że po konsultacjach stwierdził, że lubi gdy się wściekam – to by tłumaczyło, dlaczego tak często doprowadza mnie do szału.

Oczywiście pobrali się. Dzisiaj mają trzyletniego synka i są zdania, że najlepsze scenariusze pisze życie. Nigdy nie spodziewali się, że spotka ich historia rodem z baśni. – Ale na dobrą sprawę wszystkie historie miłosne są romantyczne. Ludzie wpadają na siebie w księgarniach, na przystankach autobusowych, w pracy… Historia, jak każda inna. A mimo wszystko, nigdy nie brzmi tak samo.

Imiona w tekście zostały zmienione.

Natalia Filipiak

Redakcja Pod Prąd

Magazyn "płyń POD PRĄD” jest ogólnopolskim bezpłatnym kwartalnikiem studenckim z corocznym numerem specjalnym - STARTER dla studentów pierwszego roku. Magazyn trafia w potrzeby studentów używając różnorodnych form, takich jak: reportaże z ważnych wydarzeń na uczelniach; wywiady ze studentami, psychologami, profesorami, ciekawymi ludźmi; prezentacje kół naukowych; porady dotyczące zachowania się w różnych sytuacjach w życiu studenckim. „płyń POD PRĄD” dotyka ważnych tematów w życiu społecznym studenta, takich jak nauka, wartości oraz relacje międzyludzkie. Chcesz do nas pisać? Napisz! redakcja(at)podprad.pl Chcesz by objąć patronatem wydarzenie studenckie? Napisz do Marty! Marta Chelińska mchelinska(at)hotmail.com Kontakt do naczelnej - Katarzyny Michałowskiej: naczelna(at).podprad.pl

Komentarze

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także Poradniki

Na górę