Premiera „Nerdozy” Grupy SzaFoFe!
W sobotę wieczorem w Teatrze Mostownia odbyła się długo oczekiwana premiera najnowszego formatu improwizacyjnego grupy SzaFoFe pod intrygującym tytułem „Nerdoza: Tolkien by tego nie wymyślił”.
Spektakl, łączący dynamiczną komedię improwizacyjną z elementami klasycznej gry RPG, zabrał licznie zgromadzoną publiczność w epicką podróż do świata fantasy, pełną magii, mieczy, lochów i smoków? – ups… raczej szczurów.
Epicka podróż do świata fantasy, pełnej magii, mieczy, lochów i… szczurów

Premiera przyciągnęła tłumy, a na scenie zmierzyli się z wyzwaniami improwizacji i ślepego losu: Beata Różalska wróżbitka (Lilen), Waldek Kasprzyk ork (Buruk Chan), Paweł Kukla krasnolud (Dougal) i Adam Kaźmierowski elf (Kaniula). Jak przyznają artyści, „chochlikowy chichot” publiczności towarzyszył im przez cały wieczór.
RPG na scenie – czy to się może udać?
Tuż po zejściu ze sceny, wciąż pełni emocji, aktorzy podzielili się swoimi wrażeniami i opowiedzieli o kulisach powstawania tego nietypowego formatu.
Beata Różalska, inicjatorka projektu, zdradziła, że inspiracja wyszła z jej wieloletniej pasji do gier RPG.
– Gram w papierowe RPG już od wielu lat i widziałam ileś spektakli na różnych festiwalach, gdzie grali też z Kością (kość jest dwudziestościenna i w zależności od tego ile oczek wypadnie – akcja kończy się sukcesem lub fiaskiem – przyp. autora) – mówi Beata. – Kość była głównym bohaterem tych spektakli, że zapamiętałam tylko tamten rzut Kością, a nie pamiętałam nic o bohaterach, a bardzo mi zależało mi, żeby spektakl był jednak o bohaterach, a Kość była przy okazji – zdradza swoje plany związane ze spektaklem.
W „Nerdozie” kość do gry pełniła rolę wspierającą, a nie dominującą, co pozwoliło na głębsze rozwinięcie postaci, które aktorzy sami sobie wymyślili, dobierając klasyczne rasy fantasy – elfa, krasnoluda, człowieka i orka.

– Jesteśmy fanami fantastyki, a ten format jest wdzięczny, ponieważ można go zaadoptować do innych uniwersów. To nie musi być tylko fantastyka z elfami i krasnoludami, ale planujemy, żeby sięgać po cyberpunky albo po cokolwiek innego – dodaje Różalska.
Wykańczająca energia i zaskoczenia
Mimo że SzaFoFe ma już na koncie wiele lat doświadczenia w improwizacji, „Nerdoza” była dla nich zupełnie nowym wyzwaniem.
Waldek Kasprzyk, wcielający się w orka (Buruka Chana), podkreślił ogromną satysfakcję, ale i zmęczenie, jakie niesie za sobą ten format.
– Powiem szczerze, że energetycznie strasznie wykańczające, ale pomysłów można zaczerpnąć z tego mnóstwo – mówi Waldek tuż po występie. – Sam pomysł jest super. My już chcieliśmy go dawno zrobić i w końcu spięliśmy się i zrobiliśmy i bardzo fajnie mi się grało.

Waldek zdradził też, jak budował swoją postać orka, zastanawiając się, co wniesie do drużyny, która ma już maga, elfa i krasnoluda. Aktorzy pomogli mu znaleźć cechy pasujące do orka: „Ork jest silny, ork może się dogadać z jakimś ciemnym charakterem, ork jest wybuchowy”.
Efekt? Powtarzana przez Waldka kwestia: Jestem orkiem! wywoływała na widowni salwy śmiechu.
Emocje przy rzucie kością
To, co najbardziej zaskoczyło aktorów, to reakcja publiczności na mechanikę gry. Paweł Kukla – krasnolud (Dougal) przyznał, że choć sam nigdy nie grał w RPG, od razu poczuł entuzjazm, a emocje widzów były dla niego największą nagrodą.
– Pozytywne zaskoczyło mnie to, że rzuty kostką emocjonowały publiczność – mówi Paweł Kukla. – Gdy wypadła dwudziestka lub jedynka, spotykało się to albo z radością, albo z realnym smutkiem, wyrażonym w formie jęku zawodu.
Kukla zaznaczył, że widzowie aktywnie współtworzą spektakl, ponieważ to oni fizycznie rzucają kostką, powierzając los bohaterów w ręce ślepego losu.
Wspólne łączenie kropek
Dla Adama Kaźmierowskiego – elf (Kaniula) budowanie skomplikowanej fabuły w nowej formule nie stanowiło większego problemu, choć przyznał, że jest to wyzwanie.
– Dla mnie nowością były statystyki i rzuty Kością – mówi Adam. – Do tej pory graliśmy spektakle, gdzie budowaliśmy różne fabuły, więc ogólnie nie jest to dla mnie nowość. Jednak w pewnych momentach pojawiły się zawiłości, ale grupa pomagała połączyć wszystkie kropki. Czasami po prostu człowiek się może zgubić, ale jest nas czwórka i jesteśmy zespołem, więc jeśli ktoś się gubi, to zawsze ma trzy inne osoby, które mogą go wesprzeć – ujawnia tajniki warsztatowe Adam.
Kaźmierowski potwierdził również, że „Nerdoza” ma dalekosiężne plany. Po premierowym „Tolkien, by tego nie wymyślił” z elementami fantasy, grupa planuje przenieść ten pomysł na inne gatunki.
– Chcemy przenieść ten system (statystyki i rzuty kością) na inne tematy, może być cyberpunk, może być film grozy – dodaje Adam. – Mamy plan na przyszłość i będziemy pracowali z tym formatem, więc na pewno do niego wrócimy.
„Nerdoza” udowodniła, że improwizacja komediowa może czerpać garściami z mechaniki RPG, dostarczając widzom nie tylko śmiechu, ale i emocjonującej, nieprzewidywalnej fabuły. Grupa SzaFoFe zapowiada, że ten unikatowy format jeszcze powróci.
Musisz to zobaczyć, polecam.
Mi bardzo się podobało.
Katarzyna Michałowska
Ostatni raz w tym roku można zobaczyć grupę SzaFoFe w Wieczorze Pełnym Komedii 13 grudnia 2025.

















