Zaspa wyśniona na pasie startowym
Patrzę na szczypce koparki, jak kawałek po kawałku „zżerają” betonową konstrukcję kładki na Zaspie. Ten charakterystyczny element krajobrazu stawia opór, jakby nie chciał opuścić osiedla, w które wrósł przez dekady. Dla wielu to tylko rozbiórka niefunkcjonalnego obiektu, dla mnie – symbol kolejnego rozdziału w historii miejsca, które jest Polską w pigułce.

foto: Katarzyna Michałowska – rozbiórka kładki – Zaspa 2025
Kładka do nieistniejącego świata
Ta kładka była świadectwem wielkich ambicji. Według pierwotnych planów, mieliśmy z niej wchodzić wprost do galerii sztuki lub do teatru. Architekci ponad pięćdziesiąt lat temu rozwinęli skrzydła wyobraźni, by na 200 hektarach dawnego lotniska zaprojektować osiedle, w którym miało się zmieścić tyle osób ile mieszka w dwóch Kościerzynach.
Dziś kładka znika, bo okazała się niefunkcjonalna – kto chciałby wspinać się po schodach tylko po to, by za chwilę z nich schodzić? Ale jej demontaż przypomina nam o tym, czym Zaspa miała być: samowystarczalnym miastem dla 46 tysięcy ludzi. Dziś, gdy urbaniści promują ideę „miasta 15-minutowego”, gdzie wszystko, czego potrzebujemy, mamy w zasięgu ręki, odkrywamy, że na Zaspie ten koncept próbowano wdrożyć już pół wieku temu.

foto: Katarzyna Michałowska
Architektura, która dba o intymność
Zaspa często bywa postrzegana jako betonowe blokowisko, ale to błąd wynikający z patrzenia na nią tylko z okien samochodu czy tramwaju, z poziomu „zaspiańskich obwodnic”. Trzeba wejść do środka, by poczuć tę przestrzeń.
Bloki stoją tu wobec siebie pod kątem 120 stopni, tworząc tak zwane plastry miodu. Dzięki temu sąsiedzi nie zaglądają sobie w okna, a między budynkami rozpościerają się ogromne parki i place zabaw.

Arch. Spółdzielni Młyniec
Kiedy pierwsi mieszkańcy wprowadzali się na ul. Pilotów, w oczy wiał im piasek z pustego lotniska. Dziś, po 50 latach, spacerujemy w cieniu przemyślanych nasadzeń, kortów tenisowych, boisk i wielu nowoczesnych placów zabaw. Co ciekawe, na Zaspie nie znajdziemy monokultury topoli – architekci zadbali o różnorodność drzew, dzięki czemu wiosną nie męczą nas pyłki, a osiedle tętni życiem różnych gatunków ptaków. To miejsce, gdzie dziecko idąc do szkoły, nie musi przechodzić przez żadną dużą ulicę. To urbanistyczny majstersztyk, o którym w dobie dzisiejszej „patodeweloperki” możemy tylko pomarzyć.
Tożsamość budowana na betonie
Zaspa to również pamiętnik historyczny. Z jednej strony mamy tu ślady wielkiej polityki – blok przy Pilotów 17, gdzie mieszkał Lech Wałęsa i gdzie pod oknami Danuty Wałęsowej maszerowały pochody wsparcia dla jej męża. Z drugiej strony – 1987 rok i Msza Papieska, której pamiątką jest niezwykły „żywy pomnik” w parku: przepiękny dąb w centrum, dookoła lipy, labirynt z krzewów i nasadzenia w barwach papieskich, o których niewielu gdańszczan wie.
Ale Zaspa to przede wszystkim ludzie. To tutaj rodziła się nowa tożsamość Gdańska po 1945 roku. Do bloków z wielkiej płyty wprowadzali się ludzie z całej Polski – podobnie jak w serialu „Alternatywy 4” na wielkim osiedlu spotkali się ludzie z różnych warstw społecznych i regionów. To tutaj działał pionierski ośrodek pomocy rodzinie, gdzie już w czasach PRL-u prowadzono „szkołę dla rodziców”, a nowi lokatorzy wraz z kluczami dostawali poradniki o nowoczesnych sprzętach i wychowaniu dzieci.
Pięćdziesięciolatka w rozkwicie
Dziś Zaspa jest jak 50-letnia kobieta – odchowała dzieci, zna swoją wartość i nagle zaczyna rozkwitać na nowo. Wielka płyta, choć przez lata wyszydzana, okazuje się trwała i komfortowa. Bloki są docieplone, instalacje w dużej mierze wymienione, windy nowoczesne, a przestrzeń wokół nich – bezcenna.

Arch. Spółdzielni Młyniec
Jako lokalna przewodniczka widzę, jak turyści i mieszkańcy innych dzielnic przecierają oczy ze zdumienia, odkrywając ukryte murale, historię hangaru lotniczego czy detale urbanistyczne, które czynią to osiedle unikalnym w skali Europy.
Czuję, że wrosłam w to miejsce. Kocham artystów, którzy stworzyli galerię pod gołym niebem.

Arch. spacery MURALOVE
Obecnie zbieram materiały i przygotowuję się do napisania książki o Zaspie. Chcę usłyszeć to, co to osiedle ma nam do powiedzenia, i przekazać to dalej.
Mam nadzieję, że już wkrótce spotkamy się na kartach reportażu-opowieści o mieście wyśnionym na betonie. Te głosy nie mogą zamilknąć.
CHCESZ USŁYSZEĆ WIĘCEJ?
ZAJRZYJ NA ANTENĘ RADIA GDAŃSK< GDZIE OPOWIADAM O ZASPIE:
Katarzyna Michałowska
Możesz wesprzeć mnie jako twórczynię: https://buycoffee.to/stacjazmiana














