Ocena: 4/5
„Dziesięć dni Europy. Archeologia pamięci”
Konstanty Gebert
Znak Koncept, Kraków 2026
Nowe, poszerzone wydanie książki Konstantego Geberta „Dziesięć dni Europy. Archeologia pamięci” może wzbudzać zróżnicowane emocje. Chociaż pierwotna wersja ukazała się w 2004 roku, dołączenie do niej najświeższych kontekstów takich jak Kijów, wyzwania migracyjne czy perspektywa wojny na Ukrainie sprawia, że opowieść zyskuje zupełnie nową dynamikę.
Gebert nie pisze sztywnego podręcznika pełnego dat i faktów. Największą zaletą wznowienia jest połączenie dawnych wydarzeń z teraźniejszością.
Wydarzenia historyczne zrzucają tu muzealną patynę i nabierają żywych kolorów, ponieważ czytelnik obserwuje je z perspektywy dzisiejszych doświadczeń. Jak trafnie podkreśla prof. Bronisław Geremek, barwność reporterska idzie w tej książce w parze z wnikliwością historyka, budując spójną, europejską pamięć. Dzięki narracji Gebera łączymy kropki i rozumiemy dlaczego Europa znajduje się właśnie w tym punkcie historii.
Narracja
Książka charakteryzuje się dynamicznym tempem opowiadania. Dziennikarska dociekliwość Geberta sprawia, że przenosimy się z Wiednia 1908 roku do Ypres, Berlina, Paryża lub Sarajewa. Obserwujemy współczesne rewolucje.
Narracja bywa gawędziarska, pełna anegdot i osobistych obserwacji (związanych chociażby z poszukiwaniem historycznych miejsc w Barcelonie), co przydaje jej lekkości przypominającej format dobrych programów podróżniczo-kulturowych.
Każde pokolenie
Dla czytelników wychowanych w realiach edukacji PRL książka staje się świetnym i przyjemnym uzupełnieniem historycznych luk. Z kolei czytelnicy szukający powiązań z XXI wiekiem odnajdą w niej żywe tło dla wydarzeń, którymi żyjemy na co dzień.
Punkt widzenia
Brak pełnego obiektywizmu budzi pewien niedosyt
Gebert nie ukrywa własnych sympatii czy światopoglądu. Jak sam przyznaje, w jego XX wieku jest „więcej lewicy niż prawicy, więcej feministek niż Kościoła i więcej artystów niż polityków”. Taki brak pełnego obiektywizmu budzi pewien niedosyt – zwłaszcza w rozdziałach poświęconych francuskim rewoltom z 1968 roku czy berlińskiemu półświatkowi, gdzie uwaga autora skupia się na postaciach skandalizujących czy kontrowersyjnych.
Przystępność
Książka z powodzeniem stawia czoła współczesności
Zaznaczam, że mimo dużej objętości, książkę czyta się niezwykle szybko. Pomaga ona lepiej zrozumieć, jak odmienne doświadczenia historyczne kształtowały różne zakątki naszego kontynentu.
Dziesięć dni Europy w nowej odsłonie to porywająca, reporterska wyprawa, która udowadnia, że historia nie jest zbiorem zamkniętych rozdziałów, lecz ciągle rezonującym procesem.
Choć specyficzny, autorski filtr Geberta może momentami wywoływać polemikę, nowo dodane wątki sprawiają, że książka z powodzeniem stawia czoła współczesności i zmusza do głębszej refleksji nad dzisiejszą Europą.
Jestem ciekawa a jakie dziesięć wydarzeń historycznych ty byś wybrała, ty byś wybrał? Napisz w komentarzu!
Katarzyna Michałowska
Fragment książki:
Paryż, 24 maja 1968 roku
„Danielle i jej szkolna koleżanka Dominique Mehl zapisały się na Sorbonę jesienią 1966 roku. Danielle na filologię wczesnosłowiańską (co wówczas oznaczało rusycystykę), Dominique na psychologię. W szkole zbliżyły je wspólne losy: obie pochodziły z rodzin komunistycznych, żydowskich – i rozwiedzionych. Ojciec Danielle był podczas wojny partyzantem, a potem szefem kinematografii w pierwszym powojennym rządzie. Matka, z podrzędnej mieszczańskiej rodziny, wyprowadziła się z domu w wieku 17 lat, bo nie chciano jej pozwolić na zrobienie matury: dziewczynom to przecież niepotrzebne. Niewiele brakowało, by podczas wojny domowej pojechała do Hiszpanii jako sekretarka Andre Malraux, ale by uzyskać paszport, potrzebna była zgoda rodziców, a ci odmówili. Jej wstąpienie do partii komunistycznej było logiczną konsekwencją wcześniejszego buntu. Ale po zdławieniu powstania węgierskiego wystąpiła z partii, choć jej mąż chodził na demonstrację solidarności ze Związkiem Sowieckim. Nie mogła tego znieść, rozwiodła się. Jej były mąż, choć pozostał komunistą, pracował jako dziennikarz w prawicowej gazecie ekonomicznej „Les Echos”.
Biografia Leonarda Cohena „na bogato”