Nasz profile

Targowisko próżności wg Luhrmanna – recenzja filmu Wielki Gatsby

Aktualności

Targowisko próżności wg Luhrmanna – recenzja filmu Wielki Gatsby

Targowisko próżności wg Luhrmanna – recenzja filmu Wielki Gatsby

Wielki Gatsby po raz kolejny na ekranie. Od ostatniej hollywoodzkiej ekranizacji z 1974 roku minęło sporo czasu i dopiero teraz ktoś sięgnął po tak wybitne dzieło światowej literatury jak powieść Fitzgeralda.

W nowym stuleciu wystarczająco odwagi miał Baz Luhrmann – australijski reżyser, twórca takich dzieł jak Moulin Rouge czy uwspółcześnionej wersji Romeo i Julia. I wydawałoby się, że jest odpowiednim artystą do tak wielkiego przedsięwzięcia. Ci, którzy widzieli jego poprzednie dzieła, wiedzą, że Luhrmann uwielbia widowiskowość, co np. w przypadku musicalu pasuje idealnie. Niestety tym razem to była klasyka literatury – tekst, który sam w sobie jest genialnym scenariuszem. To tak jakby Fitzgerald (który bądź co bądź pracował dla Hollywoodu) stworzył gotowy materiał, który wystarczy umieścić na szklanym ekranie. Więc jak już robi się film i ma się taki materiał, to biada temu, kto to zepsuje. I biada!

Główny motyw, który wiąże ze sobą przeszłość i przyszłość całej opowieści, opiera się na historii tytułowego Gatsby’ego, który jako młody chłopak, zakochuje się w pannie z dobrego domu o imieniu Daisy. Jednakże nasz tragiczny bohater w świecie konwenansów nie był godzien swojej wysoko urodzonej wybranki. To właśnie miłość do kobiety, której nie mógł mieć, pchnęła go na szczyt świata nowojorskich elit. O tym jak się starał i z jakim skutkiem opowie wam zarówno książka, jak i film.

Koniecznie należy również wspomnieć o Wergiliuszu tej opowieści – Nicku Carrawayu. Występuje tu jako narrator konkretny (narrator-uczestnik wydarzeń), któremu całkiem przypadkiem zdarzyło się żyć w świecie nowojorskiej elity, i którego punkt widzenia był bardzo subiektywny, ale i wyjątkowo szczery. Można rzec, że to jedyny sprawiedliwy, którym nie kierowały wielkie układy oraz chęć zyskania sławy i bogactwa. Temu bohaterowi, mimo pewnego rodzaju bezbarwności, i tak się kibicuje, bo był ponad obłudnym światem. Należy pamiętać, że Nick to również jedyny prawdziwy przyjaciel Gatsby’ego. Postać ta jest utożsamiana z samym Fitzgeraldem, co również silnie podkreśla film.

Jak wspomniałam na wstępie Luhrmann uwielbia widowiska i jego filmowy Gatsby poraża barwami, grafiką, scenografią, kostiumami. Krytycy zarzucili przerost formy nad treścią. Ja nazwałabym to tragedią w pięknie oprawionym pudełeczku. A kto z nas nie lubi pięknych przedmiotów? Piękno w tym dziele należy utożsamić z bogactwem, bo czy nie są piękne drogie szaty, ale i dwór króla maskarady – Jaya Gatsby’ego? Człowieka, który wyparł się kawałka siebie, by być pięknym, a przede wszystkim bogatym. Tylko, że jego łaknienie sukcesu było spowodowane chęcią bycia kimś nowym, lepszym, godnym kobiety, jej uznania i miłości.

O ile jednak pełen przepychu obraz jest dla mnie w pewien sposób uzasadniony, to ścieżka dźwiękowa, która w większej części ma mało wspólnego z typową muzyką filmową, zaburza całe to widowisko. Reżyser bardzo często wykorzystywał muzykę popularną dla uwspółcześnienia swoich filmów. O ile w Moulin Rouge ten zabieg był wyjątkowo udany, to w Gatsbym hiphopowe kawałki zabiły ducha lat 20. Nowego Yorku. To połączenie było z góry skazane na klęskę, bo niestety, ale niektóre połączenia są po prostu niemożliwe. Teksty popularnych piosenek – znane przez większość – silnie dekoncentrują i dezorientują widzów, zaburzając cały przekaz. Za udane, jakkolwiek, mogę uznać jedynie zaaranżowane i wystylizowane na epokę utwory Young and beautiful Lany del Rey (które ewidentnie było przygotowywane na potrzeby filmu) czy przeróbkę Back to black. Głównym winnym nietrafnego wyboru ścieżki dźwiękowej jest m.in. Craig Armstrong. Zatem z bólem serca muszę przyznać, że jeśli muzyka ma za zadanie wzruszać i podkreślać emocje, to niestety, ale w przypadku tej ekranizacji te emocje zostały przytłumione w rytmie popu i rapu.

Spotkałam się z opiniami, że gra aktorska wypadła sztucznie, częściowo się z nimi zgadzam, jednak należy zauważyć, że to książka narzuca taki charakter postaci. Niemniej jednak Fitzgerald zyskał dzięki tej powieści ogromną sławę (niestety po śmierci). Pozostaje nam się domyślać, co by dziś powiedział, widząc hollywoodzkiego gwiazdora DiCaprio w roli bohatera jego wyobraźni Jaya Gatsby’ego. Leo robi aktorsko bardzo dobre wrażenie – w końcu to dojrzały i doświadczony aktor. Jednakże to w zasadzie tylko wrażenie, bo czegoś brakuje, zespół aktorski nie gra razem, ale każdy z nich kreuje swoją postać osobno. Ewidentnie brakuje chemii między nimi. Możemy spekulować, czy Luhrmann skupił się bardziej na oprawie, bo myślał, że z tak genialnymi aktorami wszystko samo się potoczy. Niestety jakoś się nie potoczyło…

Na koniec muszę dodać, że nie miałam problemu ze zrozumieniem filmu tylko dlatego, że książka była mi już wcześniej znana. Natomiast widzowie pozbawieni wiedzy o lekturze mieli ogromną trudność, by odnaleźć sens w Wielkim Gatsbym. A  to przecież powinno stanowić główny cel twórców – dotarcie do widza, tym bardziej, jeśli ekranizuje się wielkiego Fitzgeralda. Zatem pozostaje nam ponarzekać i być może czekać kolejne 39 lat na następną próbę odtworzenia losów Gatsby’ego. Do tego czasu każdemu z was polecam przeczytanie książki.

TYTUŁ ORYGINAŁU: The Great Gatsby
PREMIERA: 1 maja 2013 r.
REŻYSERIA: Baz Luhrmann
SCENARIUSZ: Baz Luhrmann, Craig Pearce
ZDJĘCIA: Simon Duggan
OBSADA: Leonardo DiCaprio – Gatsby, Tobey Maguire – Nick, Carey Mulligan – Daisy, Joel Edgerton – Tom, Isla Fisher – Myrtle i inni

Paulina Pola Andrzejewska

Miłośniczka kina, inspirujących historii i wielkich widowisk. Obserwatorka festiwali i poszukiwaczka drugiego dna w każdej fabule. Z wykształcenia i zawodu dietetyk. Absolwentka Collegium Medicum UMK w Bydgoszczy. Od najmłodszych lat chciała zostać aktorką, ale ostatecznie przyjemniej jej było oglądać niż grać na szklanym ekranie. Kino kocha i to ono obok sztuki zdrowego jedzenia jest jej największą życiową pasją. Insta: dietetykpola

Komentarze

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także Aktualności

Na górę