Nasz profile

Marek Krajewski – Koniec świata w Breslau

Książki

Marek Krajewski – Koniec świata w Breslau

Marek Krajewski – Koniec świata w Breslau

Znak 2011
Ocena: 4/5

Koniec świata w Breslau to druga książka z serii kryminałów Marka Krajewskiego o Eberhardzie Mocku i morderstwach w międzywojennym Wrocławiu. Tym razem historia dzieje się zimą 1927 roku. Pewien szewc rozwala ścianę swojego warsztatu, gdyż nie może już wytrzymać smrodu w pomieszczeniu. Sądzi, że złośliwy murarz wmurował pod tynk jajko, gdyż dostał zbyt małą zapłatę za swoją pracę. Okazuje się, że nie ma tam żadnego jajka, a okropny zapach to woń rozkładającego się ludzkiego ciała.

Morderca pozostawił ślad – do kamizelki denata była przyczepiona kartka z kalendarza z datą 12 września. To był dzień mordu. Zgodnie z domysłami policjantów, wkrótce następuje kolejne morderstwo. Seryjny morderca nie daje o sobie zapomnieć. Każdego dnia może zginać następna osoba. Trzeba się spieszyć. Światło na sprawę rzuca podejrzana sekta Sepulchrum Mundi (Grobowiec Świata, tłum. autora), która przepowiada rychły koniec świata.

Eberhard Mock to postać, która sprawia wrażenie niejednolitej, co jeszcze bardziej przekonuje mnie do jej prawdziwości. Funkcjonariusz policji, który działał na granicy prawa, bił, zastraszał, przekupywał i szantażował. Nie miał dobrej opinii, omal nie stracił pracy. Człowiek, który chyba nikogo nie kochał poza jedzeniem i alkoholem. Kobieta była dla niego narzędziem do zaspokojenia żądz oraz potencjalnym inkubatorem. Zresztą nie ma tu innych kobiet. Obraz kobiety fatalnej miesza się z obrazem kobiety mogącej dać życie – jednakże to życie się nie rodzi. Nowe życie to dobro, dlatego nie pojawia się w dwudziestowiecznym Breslau Krajewskiego. Zamiast tego pozostaje jedynie kopulacja. W mieście nie ma normalnych ludzi, takich, którymi nie targałyby jakieś żądze. Wszyscy są dewiantami, snują się po brudnych ulicach wieczornego, zaśnieżonego Breslau. To z pewnością odpowiednia atmosfera na koniec świata.

Świat jest przesiąknięty wulgarnym erotyzmem. Wszystkie kobiety w Końcu świata to nierządnice, tak samo jak mężczyźni ogarnięte złymi pragnieniami. Sceny kopulacji mają podkreślić zepsucie mieszkańców globu. Sophie – wrocławska famme fatale, przekracza wszelkie granice. Człowiek zabija drugiego człowieka, zadając mu straszny ból. Dobro, sprawiedliwość, honor i szacunek już dawno zniknęły z tego padołu łez. Świat chyli się ku upadkowi, a doprowadzają do tego sami ludzie. Koniec świata jest bliski.

Czytanie tego dzieła budziło we mnie wiele emocji. Począwszy od znudzenia i odrzucenia, poprzez ekscytację, zniesmaczenie, obrzydzenie, złość, aż do zdziwienia. Książka się po prostu skończyła, a ja zostałam z melanżem uczuć. To jedyny mój zarzut – nie można tak poruszyć czytelnika i zakończyć całą intrygę na kilku stronkach. Zdziwiłam się, gdy zrozumiałam, że spektakularny finał historii morderstw w Breslau nie nastąpił. Było jedynie orzeczenie winy – wykrycie mordercy. Pozostałam z tym zdziwieniem do teraz.

Na zakończenie dwa fragmenty z książki, bardzo dobrze ujmujące jej charakter – erotyzm i okrucieństwo.

„Dziewczynki obsypywały nagie ciała kobiet białymi płatkami kwiatów, które ślizgały się po gładkiej skórze i osuwały z lekkim szelestem na sztywne prześcieradła. Niektóre z nich przyklejały się i tkwiły nieruchomo na wzniesieniach i w zagłębieniach ciał. Jedna z kobiet – jasnowłosa – leżała nieruchomo, natomiast dwie pozostałe – ciemnowłosa i ruda – wykonywały szereg czynności, które świadczyły o ich najwyższych umiejętnościach w zakresie ars amandi. Kiedy ciemnowłosa uznała, iż nieruchoma blondynka jest już właściwie przygotowana do dalszych działań, przerwała swój proceder, powstrzymała zapał rudowłosej koleżanki i kiwnęła głową starcowi. Była to wyraźna zachęta. Starzec nie dał się długo prosić.” (s. 92)

„Mock jeszcze nigdy nie widział poćwiartowanego człowieka. Nie zdawał sobie sprawy, że mięśnie szyi tak ciasno ściskają z trzech stron sztywną i podzieloną na segmenty rurkę krtani, że w ludzkich stawach zawarty jest żółtawy lepki płyn, że rozpiłowana kość wydziela przeraźliwą woń. Nie widział dotąd odciętych palców pływających w wypełnionej krwią balii, otwartej na oścież klatki żeber, odskrobanego od goleni mięsa łydek ani potrzaskanych kolan, w które wepchnięto stalowy przecinak. Mock jeszcze nigdy nie widział poćwiartowanego człowieka. Teraz zobaczył”. (s. 41)

()

CZYTAJ DALEJ
Zobacz również
Redakcja Pod Prąd

Magazyn "płyń POD PRĄD” jest ogólnopolskim bezpłatnym kwartalnikiem studenckim z corocznym numerem specjalnym - STARTER dla studentów pierwszego roku. Magazyn trafia w potrzeby studentów używając różnorodnych form, takich jak: reportaże z ważnych wydarzeń na uczelniach; wywiady ze studentami, psychologami, profesorami, ciekawymi ludźmi; prezentacje kół naukowych; porady dotyczące zachowania się w różnych sytuacjach w życiu studenckim. „płyń POD PRĄD” dotyka ważnych tematów w życiu społecznym studenta, takich jak nauka, wartości oraz relacje międzyludzkie. Chcesz do nas pisać? Napisz! redakcja(at)podprad.pl Chcesz by objąć patronatem wydarzenie studenckie? Napisz do Marty! Marta Chelińska mchelinska(at)hotmail.com Kontakt do naczelnej - Katarzyny Michałowskiej: naczelna(at).podprad.pl

Komentarze

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także Książki

Na górę