Nasz profile

Droga, która zmienia

Rozwój

Droga, która zmienia

Droga, która zmienia

Dobytek na plecach, idą przed siebie, krok za krokiem, w górę i w dół. Camino jest trudna, camino wychowuje, camino zmienia.
W ubiegłym roku Marek Kamiński zdecydował się przejść drogą do Santiago rozpoczynając od Kaliningradu przez Polskę, Niemcy, Belgię, Francję aż do Hiszpanii. Cztery tysiące kilometrów pokonał pieszo. O tym, po co szedł, czego szukał, co przeżył napisał w książce Trzeci biegun wydanej przez Agora SA. W tym roku przyszedł czas na mnie. Przeszłam krótszy odcinek niż Marek Kamiński, ale starałam się poszukać odpowiedzi, czego szukają ludzie podczas wędrówki po tej drodze.

Średniowieczna legenda

Pradawna legenda opowiada o tym, że święty Jakub zginął śmiercią męczeńską w Jerozolimie w 42 lub 44 roku. Dwaj jego uczniowie potajemnie wykradli ciało i wypłynęli z nim na ocean. Łódź kierowana świętą siłą sama dobiła do brzegów Galicji. Płynąc w górę rzeki Ulla, dotarła do Padron. Tam ciało apostoła złożono do grobu i o nim zapomniano.

Pod koniec pierwszego wieku grób odnalazł pustelnik Pelayo. Podczas modlitwy wieczornej nad miejscem pochówku ujrzał deszcz gwiazd. Nazwa Santiago de Compostela oznacza Jakub na Polu Gwiazd. Wieść o tym znalezisku rozeszła się, dlatego do grobu św. Jakuba zaczęli wędrować pierwsi pielgrzymi.

Do naszych czasów miliony osób przemierzyło szlak nazywany obecnie camino, by dojść do Santiago (tu podobno znajdują się szczątki św. Jakuba) lub na koniec świata do Cabo Fisterry. Przebywanie tej drogi nie wygląda jak pielgrzymka do polskiej Częstochowy. Drogę pokonuje się samotnie z dobytkiem na plecach. Szlak jest oznaczony żółtymi strzałkami, a każdy pielgrzym idący do Santiago ma przyczepioną do plecaka muszlę. Dawniej pielgrzymi do tej muszli dostawali jedzenie.

Ona

Czerwona kurtka przeciwdeszczowa i zdecydowany chód z żwawym odpychaniem się kijami. Gdy Elen się zbliża, można dostrzec, jaka jest drobna, a gdy zdejmie kaptur, podziwiać burzę blond loków. Jej oczy potrafią na tyle długo patrzeć na ciebie, że zdążysz sobie uzmysłowić, że mają kolor zimowego nieba. Z zadumy zbudzi cię uśmiech na jej twarzy. Gdy odgarnie włosy zauważysz, że na jej czole zamieszkały zmarszczki zmartwienia. Czego szuka podczas camino? Mówi, że idzie, bo słucha siebie. Szuka tego, co ma w sobie, i swoim sercu. Na co dzień jest zbyt zajęta, zbyt zapracowana, zbyt obciążona drobiazgami. Tu syn nie dzwoni do niej, bo to jest jej czas. Odkrywa, że jest skupiona na sobie. Wie, że tutaj musi zaspokoić własne potrzeby.

Wydaje się śmiała i w jakiś sposób beztroska. Zostawia kije, które składa jak teleskopy i plecak tam, gdzie popadnie, nie przejmując się, że ktoś jej coś ukradnie. Zręcznym ruchem nakłada tytoń na bibułkę, jeden z końców bibułki głaszcze językiem, następnie składa listki, tak by powstała tytoniowa rurka. Za każdym razem, gdy ją podpala, roztacza się wokół niej duszący aromat. Gdy pali patrzy w dal, jakby chciała, by zimowe niebo stoczyło walkę z niebem południa.

On

Michael z każdym krokiem buja się na boki. Odnosi się wrażenie, że jest maszerującą wieżą z Pizy. Spoglądający na niego zastanawia się, dlaczego jeszcze się nie przewrócił. Za odpowiedź musi wystarczyć jego szczery uśmiech.

W normalnym świecie jest szefem dwustuosobowego zespołu. Zarządza logistyką, jest rozliczany z realizacji tysiąca zadań wykonywanych pod presją czasu. Każdego roku wyczekuje dnia, kiedy wejdzie na camino. Koledzy w pracy pukają się w czoło, gdy słyszą, że znowu w tym roku wybiera taką formę spędzenia urlopu.

Pierwszy raz szedł z żoną. Mówi, że to nie był dobry pomysł. Ona narzekała, przesadnie dbała o niego, otwarcie wyrażała niezadowolenie. Następnym razem poszedł sam.

Tutaj stres opada. Czuje, że jest zrelaksowany. Dlaczego camino? To jest specjalna droga. Różni ludzie, ciekawe rozmowy, możliwość poznania kogoś, kogo w innej sytuacji nigdy by nie poznał. Powitania i pożegnania.
Jego uśmiech trzyma cały świat w posadach. Smutek gromadzi na niebie granatowe chmury. Gdy cię wyprzedzi, a możesz być pewny, że zrobi to za każdym razem, dostrzeżesz, że w jego chybotliwym kroku jest coś z chłopca. Odnosi się wrażenie, że podskakuje jak dziecko.

One

Każdego zachwycą jej sarnie oczy. Gdy zapyta o to, jak się czujesz, to jakby sam anioł zszedł do ciebie z nieba. Jej towarzyszka ma blond włosy, twarz smaganą wiatrem i jest bardzo szybka. Idą razem, bo tak jest bezpieczniej. Poznane wydają się przyjazne i chętne do wygłupów, do słuchania i głębokiej rozmowy. Sabina razem z lekarzami ratuje ludziom życie, Sandra zdobywała z ojcem szczyty w Himalajach. Idą, by znaleźć siebie.

Gdy spotkasz Ute, od razu rozpoznasz w niej najwaleczniejszą asystentkę prezesa. Od razu wiesz, że żaden intruz nie przedrze się przez jej sekretariat. Gdy przez kilka dni idzie sama, dołączają do niej dwie Hiszpanki. Choć Ute nie zna hiszpańskiego, każdego wieczora smarują maścią jej zbolałe nogi. Nie miała pojęcia, że ktoś obcy może dotykać jej stóp. Na camino szukała swoich łez. Znalazła je na placu przed Compostelą.

Helga mieszka w Nowej Zelandii. Jako mała dziewczynka opuściła Niemcy z rodzicami. Z trudem przypomina sobie rodzinną mowę. Ma siedemdziesiąt lat, idzie do Santiago, tam będzie czekał na nią mąż. Nie chciał z nią iść, bo nie czuł się na siłach.

Stefani ze Szwecji pod katedrą zadaje pytanie, kiedy następna wyprawa. Podobno każdy pielgrzym stając na placu katedralnym od razu planuje następną podróż. Camino jest jak narkotyk.

Ja

Przecież miało być słońce. Pomimo, że zakładam na buty reklamówki, wchodzę po kostki w błoto. Wilgoć przez dziesięć dni. Najgorsze doświadczenie? Nałożenie rano wilgotnych majtek. A plecak miał być lżejszy.
Zaprosiła mnie siostra, chciała zrealizować swoje marzenie, zdecydowałam się jej towarzyszyć. Szłyśmy trasą Camino Portuques. Na pierwszy raz jest łatwiejsza niż droga na północy Hiszpanii, dlatego nazywano ją drogą kobiet.
Czego się nauczyłam? Że nie jest łatwo iść z rodziną. Wymaga to więcej rozwagi i delikatności. Ta relacja ma przecież trwać nadal po camino. Każde mijane drzewo i kamień przybliżają cię do celu. Trzeba brać co dają, gdy chcą skrzywdzić, szybko uciekać. Oczekiwania są twoim wrogiem. Mam wysoki próg bólu.

I jeden opis z pamiętnika podróży: Jak niewiele człowiek potrzebuje do szczęścia? Sucho w butach, sucho w spodniach, suche włosy, woda gorąca, internet w telefonie, ciepłe jedzenie, łóżko. Wszystko to dzisiaj miało miejsce i jednocześnie nie miało miejsca, ale to cały czas oznacza, że Bóg jest dobry!
Przeszłam 260 kilometrów, zdobyłam certyfikat pielgrzyma i widziałam kadzielnicę wywołującą dreszcze, która bujała się nad głową pielgrzymów po mszy świętej w katedrze w Santiago. Łzy lały się ciurkiem. Czy znalazłam? Myślę, że raczej zostałam znaleziona.

Katarzyna Michałowska

Więcej opowiadam o mojej wyprawie na podcaście Stacja Zmiana:
http://stacjazmiana.pl/episodes/na-rozstaju-drog/

 

Katarzyna Michałowska

Redaktor naczelna Magazynu "płyń Pod Prąd", reporter, dziennikarz, podcasterka na StacjaZmiana.pl, ogarnia @3miastotweetup i @TweetupAcademy. Przewodniczka po muralach na Zaspie #kochamurale. Od wielu lat szkoli młodych dziennikarzy. Prowadzi warsztaty związane z rozwojem inteligencji emocjonalnej. Inicjatorka i dyrektor programowy konferencji Medionalia. Twitter: KaMichalowska Snap: podprad Insta: Kmichalowska mail: naczelna(at)podprad.pl

Komentarze

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także Rozwój

Na górę