Nasz profile

Wiem kim jesteś. Wiem dokąd chodzisz. Wiem co masz na koncie…

Książki

Wiem kim jesteś. Wiem dokąd chodzisz. Wiem co masz na koncie…

Wiem kim jesteś. Wiem dokąd chodzisz. Wiem co masz na koncie…

 Lars Kepler

Stalker

Czarne, 2016

Ocena: 2,5/5

Tytułowe słowa tej recenzji wywołują ciarki na plecach. Kieruje je do nas Wydawnictwo Czarne, na załączonej do egzemplarza recenzenckiego wklejce do Stalkera. Czy oddają one klimat powieści szwedzkiego małżeństwa kryjącego się pod pseudonimem Lars Kepler?

Brutalne morderstwo

Fabuła rozpoczyna się w chwili, gdy policjanci (w tym ciężarna Margot, oczami której w większości śledzimy rozwój wydarzeń) dostają maila z niepozornym filmikiem, nagrywanym z zewnątrz przez okno niczego nieświadomej kobiety. Kilka dni później wspomniana bohaterka zostaje brutalnie zamordowana. Po niedługim czasie sytuacja powtarza się – filmik w skrzynce elektronicznej komisarzy, następnie brutalne morderstwo wskazujące na tego samego sprawcę. Drugą ofiarę odnajduje jej mąż, który w wyniku szoku zaciera wszelkie ślady przed przyjazdem policji na miejsce zdarzenia. Jego stan psychiczny nie pozwala mu na składanie zeznań, ale ponieważ morderca-stalker nadal jest na wolności, komisarze nie mogą tracić czasu i proszą o pomoc zaufanego psychiatrę, Erika. Wprowadzając pacjenta w stan hipnozy, aby dotrzeć do jego wspomnień, Erik dokonuje szokujących odkryć, którymi niekoniecznie ma ochotę dzielić się z policją…

Zjawisko stalkingu

            Dziś pojęcie „stalker” charakteryzuje osobę cierpiącą na zespół natarczywych zachowań, chorobliwą potrzebę kontrolowania innego człowieka. Prawie 10% populacji doświadczyło jakiejś formy stalkingu. (…) Mimo że większość przypadków stalkingu nie prowadzi do podjęcia przez policję żadnych działań, zjawisko to traktowane jest poważnie, ponieważ patologiczna obsesja kryje potencjalne niebezpieczeństwo. (…) Krucha równowaga między czcią i nienawiścią u stalkera może nagle się załamać i przerodzić w gwałtowną agresję.

Lars Kepler, wstęp do Stalkera

Ani zachwyca, ani nie intryguje

Sięgając po Stalkera spodziewałam się lektury pełnej niepokoju, thrillera psychologicznego z bardzo dużym naciskiem na ten drugi człon nazwy gatunku. Nie będę ukrywać – rozczarowałam się, choć mogło być dużo gorzej. Powieść nie jest ani zachwycająca, ani szczególnie odkrywcza, mimo bardzo dobrego pomysłu na fabułę, który niestety nie został w pełni dobrze zrealizowany.

Przede wszystkim język – małżeństwo, które napisało tę powieść, jest tak doskonale zgrane stylem wypowiedzi, że nie widać, w których momentach zmienia się autor; fabularnie ich części również zazębiają się, współgrając ze sobą bez zarzutu. Książka składa się z krótkich rozdziałów, co przyspiesza czytanie. Jak łatwo się domyślić, wśród policjantów będących bohaterami powieści nie znajdziemy wyrafinowanego słownictwa, za to będziemy mieć do czynienia z całym wachlarzem soczystych wulgaryzmów. Sumując to z dość szczegółowymi opisami miejsc zbrodni oraz znaczącą rolą orgii, Stalkera zdecydowanie nie polecam wrażliwym czytelnikom.

Rozwlekła i nudna

Niestety, powieść nie trzyma w napięciu tak bardzo, jak można by się tego było spodziewać. Momentami jest zbyt rozwlekła, opisuje niedużo lub wręcz nic nie wnoszące sytuacje. Lektura Stalkera przypomina sinusoidę emocji – tempo akcji zwalnia do takiego stopnia, że czytelnik zaczyna się dość mocno nudzić, po czym gwałtownie nabiera prędkości, i tak kilkakrotnie.

Warto zwrócić uwagę na ciekawy sposób opowiadania: mamy do czynienia z narracją personalną z punktu widzenia różnych osób – ciężarnej komisarz, hipnotyzera współpracującego z policją, innych komisarzy, podejrzanych, a nawet samych ofiar. Zabieg ten dodaje dramatyzmu, ale również dekoncentruje czytelnika wybijając go z rytmu. Czas teraźniejszy wprowadza z kolei dynamizm w narracji, chociaż chwilami wydaje się wymuszony i nieadekwatny.

Największą wadą utworu jest moim zdaniem wprowadzenie zbyt dużej liczby bohaterów. W przypadku niektórych nie wiadomo nawet, co mają oni wnosić i po co właściwie zakłócają przebieg fabuły. Ponadto można się pogubić w osobach i sytuacjach z nimi związanymi, ponieważ nie sposób zapamiętać wszystkie informacje serwowane nam w dość szybkim tempie przez autorów, a niemające zasadniczego związku z fabułą.

Stalkera polecam głównie fanom zagmatwanych i rozwlekłych zagadek kryminalnych, nie jest on jednak najlepszą lekturą dla chcących poczuć dreszczyk emocji, nastawionych na wartką akcję, bez zagłębiania się w szczegóły policyjnego dochodzenia.

Marta Chelińska

***

Margot dwa razy odwiedziła dom przy Bredablicksvägen, ale najpierw obejrzała filmową dokumentację z oględzin miejsca zbrodni. Materiał nakręcony przez sprawcę ma jakby miłosny charakter w porównaniu z tym zrobionym przez policję. Zbliżenia śladów po bestialskim mordzie są bezwzględne. Zmarła filmowana jest pod różnymi kątami. Siedzi na podłodze, nogi szeroko rozstawione, ciemna kałuża krwi. Pocięty biustonosz zwisa z jednej strony, biała pierś opiera się na wypchniętych wałkach brzucha. Z twarzy nie zostało prawie nic, tylko rozwarte usta w czerwonej brei.

~ fragment Stalkera Larsa Keplera

Marta Chelińska

Studentka filologii polskiej na Uniwersytecie Gdańskim. uwielbia korektę i redakcję tekstów. Z tą dziedziną wiąże swoją przyszłość. lubi swoje studia, ale gdy poznacie ją lepiej, odkryjecie, że Marta ma zdolności matematyczne. Marta, to nasza szefowa od patronatów.

Komentarze

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także Książki

Na górę