Nasz profile

Chłopaki cudaki. Opowieść o trzech studentach mających talent

Rozwój

Chłopaki cudaki. Opowieść o trzech studentach mających talent

Chłopaki cudaki. Opowieść o trzech studentach mających talent

Marcin, Maciej i Krzysztof. Jeden układa kostkę Rubika z zamkniętymi oczami, drugi zajmuje się iluzją karcianą, a trzeci żongluje. Co ich łączy oprócz niestandardowej pasji? Studiowanie na jednej uczelni.

Marcin, Maciej i Krzysztof wystąpili w programie szukającym talentów. Pierwszy doszedł do finału, drugi do półfinału, trzeci został zauważony podczas precastingów i zaproszony do występu w programie. – Kostkę układam od klasy maturalnej – mówi Marcin Kowalczyk, speedcuber. – Nudziłem się na lekcjach, więc znalazłem zajęcie w wolnych chwilach. Układam od dwóch lat. Chciałem pobić rekord, stąd pomysł na układanie kostki bez patrzenia. Marcin został wicemistrzem Europy w multiblindfoldzie, czyli układaniu wielu kostek jednocześnie bez patrzenia.

Mistrz europy układa kostkę z zamkniętymi oczami w czasie 26,36. Marcin jest wicemistrzem, ułożył ją w 33,56. Dla porównania, trzecie miejsce to 44,65. Czas obejmuje zapamiętanie oraz ułożenie kostki.

 Pasja

– Mój tato umiał jedną sztuczkę z kartami – opowiada Maciej Dzięgielewski. – Gdy miałem około pięć lat, pokazał mi ją trzy razy. Później wyjaśnił. Od początku wiedziałem, że to nie może być magia, tylko metoda.

Jako siedemnastolatek, Maciej postanawia, że rozwinie się w sztuce iluzji. Zachęca go to, że nie trzeba wstępować do gildii magów. Zamawia przez Internet płytę DVD. Ogląda dobrze wytłumaczone podstawy. Ćwiczy i czyta dobrą literaturę. – Miałem szczęście, bo można źle trafić – wspomina. Później rozwija swą pasję, rozmawiając z ludźmi z czołówki światowej. – Obecnie pracuję razem z kolegą – mówi. – On tworzy iluzję, ja ją testuję. Czasami sam coś wymyślam i dokładam.

Obecnie Maciej Dzięgielewski przygotowuje program autorski mentalizmu. Stara się tworzyć nowe efekty, by od nowego roku zaprezentować je w teatrze.

Krzysztof zajmuje się kuglarstwem. Począwszy od żonglowania maczugami, piłkami, poprzez żonglerkę kontaktową, manipulację obręczą, kończąc na ekwilibrystyce, stanie na równoważni i rzucaniu maczetami. – Jestem samoukiem – mówi o sobie. – Uczestniczę w wielu festiwalach i konwentach żonglerskich w Polsce. Tu się doszkalam. Poza tym oglądam filmy, tutoriale oraz poświęcam dużą ilość czasu na ćwiczenia.

 Studiowanie

– Nie jest łatwo godzić pasję ze studiowaniem – mówi Krzysztof. – Kiedy zacząłem zajmować się kuglarstwem na poważnie, występować i zarabiać pieniądze, czas podczas sezonu okazał się ciężki.

Najlepszy okres na występy uliczne w Polsce, to miesiące od kwietnia, do września. Studiujący żongler musi odłożyć sesję na wrzesień. – Albo zajmuje się pokazami na poważnie, albo sesją – opowiada Mańkowski. – Maj i czerwiec odpuszczałem. Nadrabiałem we wrześniu. Cały czas studiuję na czysto i uważam, to za mój sukces.

Marcin Kowalczyk miał braki we wrześniu, które zaliczył w październiku. Obecnie, z powodu przygotowań do programu i udziału w finale, ma dużo nieobecności na ćwiczeniach. Teraz jego studencki los zależy od decyzji dziekana.

Maciej Dzięgielewski po urlopie dziekańskim, w październiku wrócił na uczelnię. – Pół roku temu zdałem sobie sprawę, że wolę wziąć dziekankę i skupić się na tym, by posiąść wiedzę, a nie zaliczać – tłumaczy. – Na uczelni zbieram inspiracje, rozwijam się, jestem tu dla idei uczenia się a nie dla samego papieru. Oczywiście, bardzo chciałbym obronić licencjat na moim wydziale.

Marcin i Maciej studiują na Wydziale Fizyki Technicznej i Matematyki Stosowanej na drugim roku. Krzysztof na czwartym roku Wydziału Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki.

 Nauka pomaga

Krzysztof mówi, że studia bardziej pomogły mu w żonglerce niż żonglowanie pomogło w studiowaniu. – Podstawowa wiedza z elektroniki, planowanie czasu, zajmowanie się dużymi projektami – opowiada – bez tej wiedzy nie złożyłbym wzmacniacza, by wyjść na ulicę. Nie wiedziałbym, jak podłączyć sprzęt z mikrofonem i odtwarzaczem mp3. Mańkowski był przez półtora roku prezesem SKALPU, czyli studenckiego koła automatyków na Wydziale ETI. Współorganizował turniej robotów dla dzieci. – Chciałem robić coś, co przynosi nie tylko zysk, ale jest miejscem dla rozwoju innych ludzi – mówi.

– Nie za bardzo wychodzi mi uczenie się rzeczy przydatnych w życiu – mówi Marcin Kowalczyk. – Zapamiętuję cyfry, kostki, karty dla sportu. Dobrze rozwinięta pamięć przydaje się w nauce, ale by się nauczyć, trzeba chcieć. Marcin zapamiętuje ciąg stucyfrowy w półtorej minuty.

– Iluzja to moja pasja i od jakiegoś czasu praca – mówi Dzięgielewski. – Na studiach uzmysłowiłem sobie, że jest pewna matematyczna metoda, której używałem w iluzji od dawna, niezdając sobie z niej sprawy. Maciej ocenia, że czas spędzony na nauce to 5%, a uczenie się efektów karcianych zajmuje mu 95% czasu.

– Gdy czytam coś, zawsze bawię się kartami, bo to mi nie przeszkadza – mówi. – Gdy ćwiczę jakiś ruch, długo mi to zajmuje, ale gdy już się nauczę, mogę go doskonalić, ucząc się na jakiś przedmiot na studiach.

 Czekanie na efekt

Trzeba mieć dużo cierpliwości do rzeczy, które na początku nie wychodzą. – W zajmowaniu się iluzją, pomogła mi wrodzona wytrwałość – mówi Maciej Dzięgielewski. – Czasami jedna rzecz zajmuje mi kilka tygodni. Do tego mam świadomość, że inni ludzie mogą to zrobić o wiele szybciej. Ja muszę pracować więcej niż inni. Z czasem tempo jest lepsze. Pomaga mi świadomość, że jeśli coś wyjdzie raz, to można to tak wyćwiczyć, by wychodziło zawsze, no prawie zawsze.

Maciej mówi, że iluzja uczy pokory, ponieważ posiada on umiejętności, których nikt nigdy nie zobaczy. – Trzeba z tym żyć i wiedzieć, że to jest po to, by wywołać reakcję, a nie po to, by się popisywać – mówi.

– Żonglowanie trzema piłkami to umiejętność do nauczenia się w jedną noc – mówi Krzysztof. – Natomiast przejście z trzech piłek do pięciu, to kwestia pół roku, by robić to niestabilnie, a dwóch lat, by żonglować stabilnie. Mańkowski mówi, że jego profesja wymaga dużo cierpliwości i szacunku do tego, że czasem coś się nie udaje. Nie można być nastawionym na efekty, trzeba umieć się cieszyć z drobnych sukcesów, z tego że uda się zrobić coś drobnego raz na sto prób.

 Przyszłość

Krzysztof mówi, że lubi marzyć o rzeczach całkowicie realnych. – Nie chciałbym przez najbliższe kilkanaście lat pracować jako artysta uliczny – mówi. – Z drugiej strony bycie inżynierem automatykiem do końca nie leży w mojej naturze. Lubię zajmować się projektami, nowymi rzeczami, a siedzenie przed komputerem nie jest tym, co chciałbym robić.

Mówi, że jeśli mógłby robić coś, co nie byłoby związane z przymusem zarabiania, to chciałby być żonglerem.

Marcin Kowalczyk chciałby w przyszłości zajmować się speedcubingiem i mnemoniką. To drugie wydaje mu się bardziej przyszłościowe.

Maciej marzy, by łączyć studia z pracą. W przyszłości oprócz licencjatu na wydziale matematyki, chciałbym zrobić licencjat z psychologii. Obecnie myśli też nad aktorstwem.

 Wartość

Krzysztof występuje na ulicy w Gdańsku, nazywa siebie buskerem. – Jako student nie jest łatwo utrzymać się z ulicznego występowania, chociaż zarobek jest wystarczający, by przetrwać kilka miesięcy w roku – opowiada. – Trzeba się nastawić, na pracę cały możliwy czas. Nie można robić wakacji w czasie sezonu. Tak jak w pracy, kilka godzin dziennie, siedem dni w tygodniu. To ciężki kawałek chleba.

Nie mówi, ile zarabia na ulicy. Za występy, które ma rzadziej, otrzymuje  400–500 zł za krótki pokaz a 800 zł za dłuższy.

Maciej Dzięgielewski mówi, że spokojnie utrzymuje się z iluzji karcianej. – Wolę pracować rzadziej, by skończyć studia – mówi. – Można się z tego utrzymać. Wystarczy tylko mieć pomysł na siebie, by sprzedać to, co się robi.

Tylko albo aż.

Katarzyna Michałowska, grudzień, 2012

Minęło sześć lat od napisania tego tekstu. Wiem, że Krzysztof skończył studia. Maciej robi karierę jako Iluzjonista Y, a Marcin chyba nadal kręci kostką. Ale może wy wiecie więcej? Może warto spotkać się z nimi po latach? Zapytać o dawne czasy? Najszybciej za cztery lata to zrobię :), bo minie dekada.

Katarzyna Michałowska

Redaktor naczelna Magazynu "płyń Pod Prąd", reporter, dziennikarz, podcasterka na StacjaZmiana.pl, ogarnia @3miastotweetup i @TweetupAcademy. Przewodniczka po muralach na Zaspie #kochamurale. Od wielu lat szkoli młodych dziennikarzy. Prowadzi warsztaty związane z rozwojem inteligencji emocjonalnej. Inicjatorka i dyrektor programowy konferencji Medionalia. Twitter: KaMichalowska Snap: podprad Insta: Kmichalowska mail: naczelna(at)podprad.pl

Komentarze

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także Rozwój

Na górę