Nasz profile

Z wersalki do…

Studenci

Z wersalki do…

Z wersalki do…

Niedługo EURO 2012 u nas i na Ukrainie. Żądni przygód studenci wyruszyli na Ukrainę wcześniej niż jakikolwiek kibic z Europy! O tym, od czego się zaczęło i co z tego wyszło.

Marek Fijało leży na wersalce w Bunkrze. To nazwa pokoju rady studentów Wydziału Chemicznego Politechniki Gdańskiej. Ktoś puka nieśmiało. Wchodzi dziewczyna. Marek otwiera jedno oko. Myśli bardzo zgrabna. W tej chwili jednak nic nie jest w stanie go podnieść.

Niesprawiedliwość
Dziewczyna skarży się, że nie dostała akademika. Maciej Kruszka, w tym czasie siedzący przy komputerze próbuje jej pomóc. Sprawdza kilka opcji, ale okazuje się, że nic nie może poradzić. Studentka zrezygnowana wychodzi, jednak w drzwiach rzuca nieśmiało może to dlatego, że jestem Ukrainką? – Jak to? Ukrainka nie dostała akademika? – zrywa się na równe nogi Marek Fijało. – Jak masz na imię? Pomogę ci!

Szalony pomysł
Khrystyna Grygoryshyn, jest studentką Wydziału Chemicznego. Jej rodzice mieszkają w Iwano-Frankowsk na Ukrainie. Mówi po polsku prawie bez akcentu. Marek Fijało pomaga Khrystynie znaleźć miejsce w akademiku. W tym czasie poznaje ją lepiej i dowiaduje się więcej o jej kraju. Zaczyna marzyć o wyjeździe na Ukrainę. Chce poznać ludzi stamtąd. Pomysł przeradza się w działanie. Zaraża ideą swego dziekana. Chce podpisać oddolne porozumienie ze studentami z Lwowa i Kijowa. Prorektor PG nie jest entuzjastycznie nastawiony co do pomysłu wyjazdu. Po dłuższych dyskusjach daje 2200 zł. – Zdawałem sobie sprawę, że to strasznie mało pieniędzy. Mieliśmy jechać w ósemkę, na tydzień, na Ukrainę. Jednak zawziąłem się – wspomina Fijało. – Zdecydowałem, że jedziemy choćbym miał do tego dopłacić – mówi.

Inny świat

Grudniowego wieczora wyrusza z Gdańska ośmiu studentów z zapakowanymi do pełna plecakami. Niosą w rękach prezenty z logo uczelni oraz listy intencyjne w skórzanych okładkach. W tym samym czasie śnieżyca paraliżuje miasto. Biegną na pociąg do Krakowa. Zatrzymują auta na ulicy w mieście i proszą o podwiezienie na dworzec. Cudem są na czas. Z Krakowa jadą do Przemyśla, stamtąd do Medyki. – Chcieliśmy, by wyszło jak najtaniej – wspomina Michał Zaleski. – Zdecydowaliśmy się przekroczyć granicę polsko-ukraińską na piechotę.

Pada gęsty śnieg. Stają w kolejce. Muszą zmagać się z napierającymi na nich obładowanymi kobietami ubranymi w mokre od śniegu futra. Woń mokrej sierści i trawionego mleka towarzyszył im aż do Lwowa. – W momencie przekroczenia granicy znaleźliśmy się w innym świecie. Wtedy pomyślałam, to koniec Europy, jesteśmy na wschodzie – wspomina Paula Fijało. – Pamiętam jak zmienił się wyraz twarzy Krysi, naszej ukraińskiej przewodniczki. Stała się waleczna. Wcześniej jej takiej nie widziałem – mówi Marek.

Kasza z kotletem

Student czekający na delegację z Gdańska na Lwowskim dworcu, był przekonany, że odebrał kapelę rockową. Michał Zaleski włosy do szyi, Maciej Kruszka długie kręcone włosy do ramion, Cyprian Fijało broda i długie blond włosy, Wiktor Buczak obfity czarny zarost. Nocują w hoteliku, który określają jako ekskluzywny. W odróżnieniu od mieszkańców miasta cały dzień mają ciepłą wodę. Na ścianach grzyb, krzesła, na których siedzą, pokrywają pajęczyny, okna zdobią paprotki. – Na śniadanie dostaliśmy kaszę oraz dwa kotlety mielone – wspomina Cyprian. – Przemieszczaliśmy się na uczelnię zapchanym tramwajem – wcina się Marek. – Na Ukrainie, jeśli wsiądziesz z tyłu tramwaju, możesz podać ludziom pieniądze na bilet. Zawsze wróci do ciebie reszta wraz z biletami. W Polsce sytuacja nie do pomyślenia – podsumowuje Paula. W dziekanacie, odwiedzają narzekającego na sytuację finansową dziekana chemii. Podpisują umowę o współpracy ze studentami tego wydziału, deklarując wymianę studencką. Już w maju do Polski przyjeżdżają pierwsi studenci na wymianę.

– We Lwowie doświadczyliśmy zupełnie innej mentalności niż w Kijowie. Tu słyszeliśmy dużo narzekania. W Kijowie okazywało się, że nastroje są dużo bardziej optymistyczne – mówi Marek.

Jak na zachodzie

Do Kijowa jadą pociągiem. Mają do woli wrzątku, kawy i herbaty, ponieważ wcześniej wręczają obsługującemu wagon prezent – czekoladę oraz 20 hrywien (około 10 złotych). – Pociągi na Ukrainie, w przeciwieństwie do polskich, kursują planowo, są pachnące, ogrzane i czyste – opowiada Paula. – W każdym przedziale jest prąd. Obsługa sprząta, przygotowuje kawę i herbatę – wspomina Cyprian.

Uroczysty finał

W Kijowie w trzaskającym mrozie czeka na nich Paul Gontar, student Kijowskowo Politechnicznowo Instituta. Towarzyszy im przez cały pobyt. Od razu idą na kijowski kampus i zaczynają rozmowy z samorządem studentów oraz radami studenckimi trzech wydziałów chemicznych. – Podczas wstępnych ustaleń okazuje się, że studenci z KPI nie mogli podpisać umowy. W zamian zaproponowali memorandum – mówi Marek. Grupa z Gdańska zgadza się, pod warunkiem wynegocjowania dogodnych ustaleń dla strony polskiej. Rozpoczynają się dyskusje. – Negocjacje trwały przez cztery i pół godziny. Ustalaliśmy szczegóły począwszy od tego w jakim języku ma być napisana umowa (po angielsku i w cyrylicy), aż do brzmienia poszczególnych punktów – wspomina.

Piękna sala, długi stół, wokół kilku fotografów uwiecznia uroczystą chwilę. Naprzeciwko siebie stoją Oleg Desyatov, przewodniczący samorządu studentów KPI oraz Maciej Kruszka, przewodniczący WRSu chemii na PG. Za plecami obu stoją ich współpracownicy. Oleg i Maciej chwilę z uśmiechem patrzą sobie w oczy, by nachylić się nad stołem podpisując memorandum o współpracy studenckiej Polski i Ukrainy.

– Oni byli zdziwieni, że my przyjechaliśmy do nich – mówi Marek Fijało. – Powiedzieli, że od kilku lat korespondowali z Politechniką Łódzką i nikt do nich nie przyjechał. Pojechaliśmy tam, by zobaczyć co oni mają w oczach. Inaczej jest podpisać umowę poprzez email, a inaczej jest zobaczyć kogoś twarzą w twarz. Zobaczyć co ktoś ma w oczach. Poznaliśmy się, a teraz możemy dalej rozwijać nasze zadzierzgnięte więzi przyjaźni.

Przez rok od podpisania umowy o współpracy dwie grupy studentów z Kijowa i Lwowa przyjechało do Polski. Dwie grupy z PG pojechały na Ukrainę. Maciej Kruszka, w tym roku kończąc studia mówi, że wyprawa na Ukrainę byłą przygodą jego życia.

W wyprawie wzięli udział: Michał Zaleski specjalista ds. finansowych WRS chemii PG, Maciej Kruszka przewodniczący WRS chemii PG, Khrystyna Grygoryshyn przewodnik, Paula Fijało PM konferencji międzynarodowych, Cyprian Fijało specjalista ds. kół naukowych, Daria Więcek samorząd PG, Wiktor Buczak jeden z najlepszych studentów chemii oraz organizator Marek Fijało.

Serdeczne podziękowania za rady i pomoc organizacyjna szczególnie należą sie dla pana prof. dr hab. inż. Janusza Rachonia, (Senatora RP poprzedniej kadencji) oraz dla pana prof. dr hab. inż. Jacka Namieśnika, Dziekana Wydziału Chemicznego PG.

CZYTAJ DALEJ
Zobacz również
Katarzyna Michałowska

Redaktor naczelna Magazynu "płyń Pod Prąd", reporter, dziennikarz, podcasterka na StacjaZmiana.pl, ogarnia @3miastotweetup i @TweetupAcademy. Przewodniczka po muralach na Zaspie #kochamurale. Od wielu lat szkoli młodych dziennikarzy. Prowadzi warsztaty związane z rozwojem inteligencji emocjonalnej. Inicjatorka i dyrektor programowy konferencji Medionalia. Twitter: KaMichalowska Snap: podprad Insta: Kmichalowska mail: naczelna(at)podprad.pl

Komentarze

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także Studenci

Na górę