Nasz profile

Wyszedłem z piekła, aby pisać o tym, co czuję i co przeżywam

Poradniki

Wyszedłem z piekła, aby pisać o tym, co czuję i co przeżywam

Wyszedłem z piekła, aby pisać o tym, co czuję i co przeżywam

Często na naszej drodze stają przeszkody, z którymi trudno sobie poradzić. Myślimy, że nie jesteśmy w stanie pokonać słabości, brakuje nam wiary w siebie, a szara rzeczywistość nie daje perspektyw na lepsze jutro. Piotr Poison Plichta, raper, który był już na samym dnie i  cudem uniknął śmierci, dodaje otuchy w swoich utworach i rozmowie.

Lidia Karolewicz: Dlaczego Twoim pseudonimem artystycznym jest Poison 777? Słowo to oznacza truciznę, jad. Twoje teksty przekazują treści związane raczej z afirmacją życia, a nie z jego negacją. Co oznacza ta liczba?

Poison: Dawno temu byłem trucizną, niszczyłem sobie i innym ludziom życie. To słowo zmieniło swoje znaczenie w przeciągu kilku lat. Młodzi ludzie, którzy teraz słuchają moich piosenek mogliby powiedzieć, że truję, bo ględzę o jakichś wartościach. Dziś już na pewno nie zatruwam, nie wyrządzam krzywdy jak wcześniej. Liczba natomiast ma wzbudzić skojarzenia z Apokalipsą Świętego Jana, w której czytamy, że imię bestii to 666. Potrojona siódemka jest jej zaprzeczeniem, wskazuje na doskonałość Trójcy Świętej.

Pisanie tekstów nie jest łatwą sztuką. Czy tworzenie piosenek sprawia ci trudność?

Czasami, kiedy zaczynam pisać, po prostu przychodzą mi myśli do głowy. Każdy dzień jest doświadczeniem, które wprowadza nowe treści do życia. To życie tworzy sztukę. Nie zastanawiam się nad treścią, słowa układają się same – linijka po linijce.

Czyli nie potrzebujesz specjalnie zaaranżowanego miejsca aby móc pisać teksty?

Czasami jadę samochodem i zastanawiam się w jaki sposób mógłbym przekazać swoje myśli, w jakiej formie zawrzeć moje spostrzeżenia. Często wtedy pojawiają się różne metafory, niekiedy fragmenty przyszłego utworu. Zapisuję sobie na przykład cztery wersy, a następnie zastanawiam się, co można jeszcze z nimi zrobić. Nie potrzebuję ciszy i spokoju, aby tworzyć. Czasem piosenka powstaje w dłuższym czasie, kiedy indziej wystarczy zaledwie kilka minut. Taka sytuacja przydarzyła mi się, gdy pisałem utwór Pierwszy wdech, utwór, który poświęciłem mojej córce Poli, tuż po jej narodzinach.

Porozmawiajmy o Pierwszym wdechu. Treścią tego utworu jest ojcostwo. Dotychczas nie powstało wiele rapowych tekstów podejmujących ten wątek.

Rzeczywiście, temat ten rzadko pojawia się w twórczości raperów. Być może inni twórcy nie są tak wylewni jak ja. Dla mnie istotne jest to, aby pisać o tym, co czuję, co przeżywam. Kiedy dowiedziałem się, że zostanę ojcem, poczułem wielką radość. Zostałem o tym poinformowany dokładnie o czwartej rano, postanowiłem, że zwrócę uwagę słuchaczy na ten szczegół. Utwór zaczyna się od słów czwarta rano, dostałem wiadomość, jesteśmy w ciąży, kochanie. To jest niesamowite doświadczenie, w jednej sekundzie zaczynasz odczuwać miłość, której nie możesz opisać. Kiedy trzymasz swoje dziecko na rękach, rodzi się w tobie coś nowego. Dziś niestety częściej poruszanymi tematami są narkotyki, agresja i rzeczy bezwartościowe.

Czy wynika to z braku perspektyw niektórych raperów, czy z braku wrażliwości i niedojrzałości?

Nie wiem, czy jest to kwestia wrażliwości. Wydaję mi się, że prawdą jest chęć pomnażania pieniędzy. Dzisiaj mógłbym pisać teksty poruszające przyziemne tematy, nie miałbym z tym problemu, ale to nie są wartości, którymi się kieruję w życiu. Chcę iść w innym kierunku.

Rozpocząłeś swoją twórczość, kiedy miałeś zaledwie siedemnaście lat. Jakie tematy były wtedy dla ciebie najważniejsze?

Pierwsze teksty były poezją, do której nikt nie miał dostępu. Nie chodziło mi wtedy o rap, nie łączyłem pisania z muzyką. Zależało mi na tym, aby za pomocą długopisu i kartki pozbyć się złych emocji. W końcu przyszedł czas, aby pokazać moje zapiski. Znalazłem na stronie internetowej podkład muzyczny i stało się. Nagrałem kawałek w nieprofesjonalny sposób i przedstawiłem koledze, a on nie chciał uwierzyć, że to moje dzieło. Pierwsze rapowe fragmenty śpiewałem o osiedlu. Tak rozpoczęła się moja przygoda.

Wielcy twórcy, którzy pragnęli pisać w oryginalny sposób, zawsze korzystali z filozofii, innych wybitnych dzieł literackich, poruszali tematy związane z historią, sztuką. Skąd czerpiesz inspiracje?

Przede wszystkim inspiruję się Słowem Bożym. Przypominam sobie treści, z którymi już się spotkałem. Staram się wprowadzić w życie codzienne to, co przekazuje mi Bóg. Dążę do tego, aby życie, doświadczenia, same tworzyły teksty. Zwracałem także uwagę na techniki tworzenia i kreacje innych raperów.

Powiedziałeś kiedyś, że droga z Bogiem nie jest łatwa, spotykasz się niekiedy z negatywnymi opiniami. W jaki sposób znosisz krytykę?

Obecnie jest wielu ludzi na świecie, którzy nie poznali Jezusa, nie znają prawdy, nie wiedzą, że jest miłością. Kiedy wiesz, co jest prawdą, chcesz o tym mówić wszystkim. Inni krytykują mnie, że skupiłem się na nieodpowiedniej tematyce, dodają, że gdybym śpiewał o tym, co jest modne, stałbym się sławnym raperem. Przechodzę obok nich obojętnie, nie przejmuję się nimi, bo wiem dokąd zmierzam. Dla mnie priorytetem jest to, aby inni mogli otworzyć serce dla Jezusa.

Bóg odegrał największą rolę w twoim życiu?

Tak, życie zupełnie się zmienia, kiedy zostajesz uratowany. Odczułem Jego wielką łaskę w chwili, gdy pomyślałem o samobójstwie. Miałem zamiar skoczyć z okna z dziesiątego piętra. Moje życie było szare, bezsensowne, pozbawione perspektyw. Mogłem całymi dniami włóczyć się bez celu, zażywać narkotyki, lekceważyć spotykanych na mojej drodze ludzi. Dochodziło nawet do krwawych pobić i wizyt w szpitalu.

Co dalej wydarzyło się w twoim życiu, kiedy poczułeś już obecność Boga?

Etapy zmian w moim życiu trwały długi czas. Jakiś czas po nawróceniu zdawałem egzamin na prawo jazdy. Sięgnąłem po Pismo Święte i przeczytałem fragment Z całego serca Bogu zaufaj, nie polegaj na własnym rozsądku. Wiedziałem, że albo można polegać na Bogu, albo na wszystkich innych rzeczach, które nas otaczają. Wybrałem Jezusa i uwierzyłem Mu. Na egzaminie popełniłem trzy błędy, a egzaminator i tak wręczył mi prawo jazdy, choć, jak mówił, sam nie wiedział dlaczego. W tamtym momencie przez całe moje ciało przeszły dreszcze. Później takie sytuacje pojawiały się coraz częściej.

Można powiedzieć, że Bóg spowodował, że Twoje życie nabrało kolorów. W jednej z piosenek śpiewasz Jestem tu po to, by wzniecać iskry. Czy uważasz, że Bóg wybrał cię abyś szerzył Jego naukę?

Pojawiłem się na świecie po to, aby móc zanosić ogień tam, gdzie pojawiła się ciemność. Zrozumiałem, że Bóg potrzebuje ludzi do realizowania swoich planów. Apostołowie nie mieli łatwego życia, byli wyśmiewani, biczowani. My nie cierpimy takiej męki, nawet jak plują nam w twarz. Jezus powiedział, że ten kto straci swoje życie z mego powodu, ten je odzyska. Postanowiłem zatem wybrać się z Pismem Świętym na osiedle, w miejsce spotkań z moimi kolegami. Zaniosłem Boga do świata, który Go nie znał. Nie spotkałem się z aprobatą, jednak jeden z przyjaciół uwierzył w moją metamorfozę, uwierzył w to, co mówię. Dodał, że też chciałby odmienić swoje życie, więc wspólnie się pomodliliśmy. Wielu ludzi jest zdruzgotanych codziennymi problemami, niosą na swoich barkach tak wiele ciężarów, ja też to przeżywałem. Dlatego łatwiej jest mi ich zrozumieć i do nich dotrzeć. Przez swoją twórczość mogę pomagać innym i to właśnie jest tym czymś co wypełnia moje życie.

Dla mnie wolność to prawo wyboru

W innej twojej piosence pojawiają się słowa: Wyszedłem z czeluści by z wolności korzystać. Czym jest dla ciebie wolność?

Wielu ludzi łączy pojęcie wolności z anarchią, polega ona na korzystaniu ze wszystkich uciech, łamaniu zasad. Dla mnie wolność to prawo wyboru. Bóg dał nam wolną wolę, dał nam szansę decydowania o tym jak ukształtujemy swoje życie i w jaki sposób je wykorzystamy. Nie biorę narkotyków, bo nie dają mi szczęścia, nie chcę stać się ich niewolnikiem. Już raz nim byłem i wiem, że niewiele to ma wspólnego z poczuciem niezależności. Wolność opiera się na dobrze zbudowanym kręgosłupie moralnym. Jestem wolny, dlatego właśnie mogłem opuścić czeluści piekielne.

Lidia Karolewicz

 

 

 

 

Lidia Karolewicz

Dziennikarka pod prąd oraz najlepsza nauczycielka na świecie.

Komentarze

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także Poradniki

Na górę