Nasz profile

Minimalizm od podszewki, czyli powrót do materiałowych chustek do nosa

Rozwój

Minimalizm od podszewki, czyli powrót do materiałowych chustek do nosa

Minimalizm od podszewki, czyli powrót do materiałowych chustek do nosa

Minimalistyczny styl życia wymaga przewartościowania swoich przyzwyczajeń. Umiejętność wyboru tylko niezbędnych rzeczy jest sztuką, której człowiek uczy się całe życie.

Projektantka i entuzjastka tego nurtu Monika Kłak mówi, że aby żyć minimalistycznie, należy zrezygnować ze śmieciowego, przetworzonego jedzenia i gotować samemu. Podczas zakupów czytać etykiety ze składem – mają być max. trzy! Nosić własne torby z materiału na zakupy. Robić przegląd szafy i bibelotów dwa razy w roku – na wiosnę i na nowy rok. Mieć jeden krem/masło do twarzy/ciała, dwa komplety pościeli na zmianę, dwa ręczniki, dwa komplety majtek, rajstop itd. Nosić aż do zużycia – głośno się śmieje.

Zaradność wyssała z mlekiem matki. – Wychowywałam się w artystycznej rodzinie, w domu, w którym na co dzień odnoszono się z szacunkiem do wszystkich rzeczy – wspomina Monika. – Każdy zakup był przemyślany przez mistrzynię mamę. W drugiej klasie podstawówki uszyłam swój pierwszy produkt, worek na kapcie. Maszyna do szycia była już od tamtej pory moim standardowym wyposażeniem, odziedziczyłam ją, mam i używam. Od worka się zaczęło… – mówi.

Świadomy wybór drogi

Dla projektantki minimalistyczny styl życia, mocno wiąże się z bio designem, którego jest zwolenniczką. – Od studiów w ASP interesowało mnie całościowe podejście do ekologicznego życia w mieście. Zdarzyło mi się nawet na jednym z przedmiotów na pierwszym roku, zaprojektować mebel do siedzenia z tektury. To był świadomy początek mojej drogi. Pamiętam jak któregoś dnia wyrzuciłam z domu wszystkie sztuczne kosmetyki i proszki do prania. To było ostatnie brakujące ogniwo.

– To, co jako ludzie potrafimy wykorzystać z natury, jest największą wartością. Od zawsze tak było. Warto sobie przypomnieć tzw. domowe rękodzieło. To jest umiejętność, dzięki której nasze babki, prababki (w mieście i na wsi) tworzyły wyroby wyposażenia domu, stroiły rodzinę i sprzedawały lub wymieniały na jedzenie – przekonuje Monika.

Minimalistyczny nurt życia

Dla Moniki najważniejsze są rzeczy, z którymi można dosłownie zamieszkać w namiocie. Tworząc własne, minimalistyczne projekty doceniła materiały z drugiej ręki, które są wyjątkowe i niepowtarzalne.

– Moje produkty są w ilościach limitowanych. Zdobyty kawałek materiału określa ilość: jeden, dwa, góra trzy egzemplarze danego wzoru. Każdy z nas może swoje potrzeby określać i mówić: stop, już wystarczy – tłumaczy.

Od 2001 roku, odkąd zamieszkała we własnym mieszkaniu, wciąż ma te same meble. – Zmieniam tapicerkę, odnawiam blaty, wynajduję materiały z drugiej ręki na pokrycie kanapy, obrębiam i gotowe – opowiada. – Uwielbiam robić przemeblowania wciąż w tym samym pokoju, łazience, czy przedpokoju, czuje się po tym jak w nowym mieszkaniu – żartuje projektantka. – Tak samo robię z ubraniami. Zestawiam je wciąż w nowe stylizacje. Wystarczy inspiracji, aby korzystać ze zmian do końca życia.

Patrycja Żołyniak

Komentarze

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także Rozwój

Na górę