Nasz profile

Maraton nie jeden ma smak

Rozwój

Maraton nie jeden ma smak

Maraton nie jeden ma smak

Słowo maraton, jeszcze kilka lat temu przewijało się jedynie gdzieś we wiadomościach sportowych lub opowieściach. Czy pan, który biega od lat, jest maratończykiem oraz czym jest maraton oraz czy to jakiś nadludzki wyczyn?

Aby schudnąć

– Obecnie na swoim koncie mam już kilka maratonów, z czego ostatni właśnie kilka dni temu ukończyłem w Gdańsku – mówił Grzegorz, znany w kręgach biegowych oraz social mediach jako Biegacz Portowy. Interesujący człowiek, który przygodę biegową rozpoczął ponad 4 lata temu. Jak mówi, nie planował nawet w myślach maratonu, a to z prostej przyczyny, mianowicie w rekordowym momencie ważył 127 kg.

Za namową brata, który sam zaczął biegać i schudł około 40 kg, ruszył się z kanapy i pokonał swoje pierwsze 1800 metrów. Obecnie utrzymuję od prawie 2 lat wagę około 85kg.

– Najpierw 1800 metrów, a z czasem była pierwsza dyszka, pierwsza połówka (25 km) i w końcu maraton, a nawet dwa 80 kilometrowe ultra maratony – mówi Biegacz Portowy.

Aby czegoś dokonać

Aneta to osoba, dla której udział w maratonie, to marzenie, które może kiedyś za 5, może 10 lat uda się zrealizować. Było to dla niej, jak mówiła coś odległego, a nawet nie do zrobienia w zeszłym roku. Wrzesień 2016 był czasem przemyśleń, to wtedy przyszła ponownie myśl o maratonie. Napisała do swojego kolegi, który prowadzi fanpage Biegiem Po Marzenia. Zadała proste pytanie Czy ktoś taki jak ja, da rade przebiec maraton? Odpowiedź nie dość, że była szybka, to również krótka: Pomogę ci tego dokonać. Tak Aneta stanęła na starcie 3. Gdańskiego Maratonu i ukończyła go w bardzo dobrym humorze, otoczona najlepszymi znajomymi i rodziną. Jak sama mówi: Smak ukończenia pierwszego w życiu maratonu, to coś niesamowitego. To dotarło do mnie dopiero na drugi dzień. Płakałam ze szczęścia. Do dziś czasami potrafię się popłakać, jak przypomnę sobie ten dzień. Ten moment przekroczenia mety.

Bo kiedyś trzeba

Dla Izy znanej powszechnie w kręgach biegowych jako Fit Matka Wymiataczka, maraton to mistrzostwo. Mówiła sobie, że kiedyś to zrobi, ale dopiero, gdy będzie na to gotowa. Mówiła sobie: pobiegnę, jak będę wiedziała, że przebiegnę ten dystans cały bez marszów. I tak się stało dzięki jej mężowi, który najpierw ją zapisał na maraton, a następnie doprowadził do mety bez marszów i przerw, będąc dla niej wsparciem na każdym metrze, tak jak w życiu.

Pot i łzy oraz satysfakcja

Dla każdego z nich ktoś, kto w ogóle stanął na linii maratońskiej mety był królem i mistrzem życia. – Bo to nie jest 10 kilometrów, ani przeliczenie 4×10 kilometrów. To jest dosłownie inny rozkład sił, nie wiadomo co się może wydarzyć na trasie – mówi Iza.

– Samo przebiegnięcie maratonu to tylko wisienka na torcie. Tak naprawdę największą goryczą są nasze wyrzeczenia i przygotowania do tego niego. Setki godzin spędzonych na bieżni, w terenie, na trasach biegowych. Hektolitry słonego potu spływającego nam do ust z czoła oraz po każdym centymetrze kwadratowym naszego ciała. Są też słodkie chwile. – Poznajemy nowych ludzi, którzy maja taki sam cel jak my, tę samą pasję, chęć zmiany siebie i najbliższego otoczenia. Tworzymy grupy na social mediach, gdzie wzajemnie się wspieramy i motywujemy. – Jak dopadają mnie gorsze dni, wchodzę na grupę i widzę sukcesy innych, ich ciężką pracę. Wtedy od razu wracają mi siły i działam – mówi Iza.

Aneta, Iza i Grzegorz zmienili swoje życie oraz samych siebie o 180 stopni. Poznali swoje słabości, atuty, a nawet cechy i niespożyte pokłady siły, o których nawet nie wiedzieli.

A może ty?

Jeśli chcesz zacząć biegać lub przebiec maraton, to pamiętaj o paru zasadach.

Po pierwsze ciesz się tym jak dziecko. Wykorzystaj czas podczas biegu do wyciszenia się, planowania następnego dnia, tygodnia, przemyśleń lub słuchania audiobooków i podcastów. Słuchaj swojego ciała, ponieważ maraton potrwa kilka godzin, a konsekwencje nie przygotowania do niego, mogą nawet kilka lat.

Teraz nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Wiem, że teraz mogę więcej, mogę wszystko. To, że ukończyłam maraton, dało mi siłę i motywacje do dalszej pracy. Obudziło moją wyobraźnie i świat bez barier i ograniczeń. To słowa, które można usłyszeć od każdego, kto przekroczył metę królewskiego dystansu. Największą zaś wisienką na torcie i nagrodą dla nich w przyszłości, będzie wasz pierwszy maraton. Gdy go ukończycie, będziecie mogli powiedzieć, że jesteście maratończykami, a podobno tylko 1% społeczeństwa na Ziemi może się tym pochwalić.

Ostrzeżenie na koniec.

Uwaga bieganie uzależnia i niema opracowanych metod leczenia.

Marcin Joachim Grzegorczyk

maratończyk

Komentarze

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także Rozwój

Na górę