Nasz profile

Na brzegu rzeki śmierci

Patronaty

Na brzegu rzeki śmierci

Na brzegu rzeki śmierci

Na podstawie opowieści Maxa Lucado – „Sześć godzin jednego dnia”

Pewien misjonarz z Brazylii odnalazł zaszyte w dżungli plemię Indian. Żyło ono niedaleko ogromnej rzeki. Mężczyzna, gdy poznał ludzi z nieznanego plemienia, zrozumiał, że oni natychmiast potrzebują pomocy. Śmierć dziesiątkowała ludzi zarażonych nieznaną chorobą.

Ten obcy człowiek wiedział, że niedaleko znajduje się szpital i każdy zarażony mógłby otrzymać pomoc. Było to niedaleko, bo po drugiej stronie rzeki.

Na początku mężczyzna nie mógł zrozumieć dlaczego mieszkańcy wioski nie chcą skorzystać z pomocy znajdującej się na wyciągniecie ręki. Gdy rozpoczął własne śledztwo i próbował porozumiewać się na migi, zrozumiał, że Indianie panicznie boją się rzeki. Zrozumiał też, że rzeka jest granicą, która nie wypuszczającą swoich sąsiadów ani na krok. Indianie zamieszkujący te tereny nigdy przez rzekę nie przeszli. Byli przekonani, że w rzece mieszkają złe duchy. Każdy mieszkaniec wioski, od młodzieńca do starca, wiedział, że jeśli wejdzie do wody, czeka go rychła śmierć.

Misjonarz zmartwił się losem plemienia Indian, tym bardziej, że wiedział o pomocy, która znajduje się tak blisko. Postanowił, więc coś zrobić. Może uda się wpłynąć na lud i przekonać ich do zmiany wierzeń?

Mężczyzna stanął nad rzeką w widocznym miejscu i donośnym głosem zaczął nawoływać i zachęcać Indian, by do niej weszli. Rozpoczął od tłumaczenia, że nic mu się nie stało, kiedy przechodził przez rzekę i dotarł do nich. Pokazywał, że jest cały, a jego ciało nie ma śladów obrażeń. Jego słowa zostały zignorowane przez mieszkańców wioski i w ogóle nie wpłynęły na Indian.

Misjonarz, nie zniechęcał się i postanowił pójść o krok dalej. Wszedł do rzeki. Zamoczył swoje stopy i ręce, ale to również nie przyniosło oczekiwanego skutku.

Determinacja połączona ze współczuciem nie pozwalała mu zrezygnować w tej chwili, więc zdecydował się na kolejne poczynania. Wszedł do wody po pas i zaczął ochlapywać i obmywać swoją twarz. Jednak to nadal nie przynosiło żadnego rezultatu. Indianie nadal bali się wejść do wody, więc ignorowali zabiegi obcego mężczyzny.

Przecież pomoc była tak blisko. Zdesperowany człowiek krzyknął z całych sił, położył się na wodzie i przepłynął ją tak szybko, na ile pozwalała mu na to jego siła w ramionach i nogach. Gdy dotarł na drugi brzeg, zdesperowany zaczął wymachiwać rękoma do Indian, by z całych sił zachęcić ich, by weszli do rzeki.

Ta niespotykana przez Indian odwaga misjonarza wywołała wielkie poruszenie. Plemię zaczęło krzyczeć, tańczyć i bardzo się cieszyć. Temu dziwnemu nieznajomemu udało się przepłynąć rzekę i nie zginąć. Po chwili, kilku pierwszych śmiałków ruszyło w jego ślady. W momencie, gdy w stronę misjonarza ruszyli ci najmniej śmiali, ten uśmiechnął się triumfalnie. Mężczyzna zrozumiał, że udało mu się uratować od śmierci wielu ludzi. Pomoc była tak blisko.

Czy ta opowieść nie przypomina ci tego, co zrobił dla nas Jezus?

Jezus wszedł do rzeki śmierci i przeszedł nią na drugą stronę. Wszystko po to, abyśmy już więcej nie bali się śmierci, ale znaleźli życie wieczne dzięki Niemu.

Więcej inspirujących opowiadań znajdziesz na stronie: https://wielkanocwdomu.pl/

 

Redakcja Pod Prąd

Magazyn "płyń POD PRĄD” jest ogólnopolskim bezpłatnym kwartalnikiem studenckim z corocznym numerem specjalnym - STARTER dla studentów pierwszego roku. Magazyn trafia w potrzeby studentów używając różnorodnych form, takich jak: reportaże z ważnych wydarzeń na uczelniach; wywiady ze studentami, psychologami, profesorami, ciekawymi ludźmi; prezentacje kół naukowych; porady dotyczące zachowania się w różnych sytuacjach w życiu studenckim. „płyń POD PRĄD” dotyka ważnych tematów w życiu społecznym studenta, takich jak nauka, wartości oraz relacje międzyludzkie. Chcesz do nas pisać? Napisz! redakcja(at)podprad.pl Chcesz by objąć patronatem wydarzenie studenckie? Napisz do Marty! Marta Chelińska mchelinska(at)hotmail.com Kontakt do naczelnej - Katarzyny Michałowskiej: naczelna(at).podprad.pl

Komentarze

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także Patronaty

Na górę