Nasz profile

Pieskie życie w czasach zarazy

Studenci

Pieskie życie w czasach zarazy

Pieskie życie w czasach zarazy

Sytuacja związana z koronawirusem zmienia się z dnia na dzień. Media codziennie bombardują nas informacjami o wzroście liczby zachorowań oraz nowych obostrzeniach związanych z próbą ograniczenia zasięgu COVID-19. Ministerstwo Zdrowia i Główny Inspektorat Sanitarny zalecają zachowanie spokoju i namawiają do działań profilaktycznych – częstego mycia rąk oraz pozostania w domach. Nie tylko ludzie przeżywają w tym momencie trudny okres. Jak wyglądają obecne realia w gdańskim schronisku dla zwierząt? Czy w Promyku zwiększyła się ilość oddawanych psów i kotów, bo ludzie obawiają się, że pupile mogą przenieść na nich koronawirusa?

Po przekroczeniu bram przytułku uderzyła mnie cisza. Wielokrotnie byłam gościem różnych schronisk dla zwierząt, ale Promyk odwiedziłam po raz pierwszy. Nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się korzystać z sygnału GPS, by odnaleźć takie miejsce. Zazwyczaj, już z daleka dobiegały mnie odgłosy szczekania i wycia psów, a dookoła ogrodzonego terenu mogłam dostrzec mnóstwo samochodów. Człowiek przyzwyczaja się do pewnych odczuć, stałych obrazów, bez nich jest dziwnie i obco.

– Odkąd w schronisku nie ma wolontariuszy oraz osób odwiedzających, czworonogi się uspokoiły. Nie mają motywacji, by zwracać na siebie uwagę, bo stałych pracowników już dobrze znają i wiedzą czego się spodziewać – zauważa mój rozmówca Piotr Świniarski, kierownik schroniska Promyk, pracuje tu już od 2006 roku.

Wokół nas kręci się teraz mnóstwo zwierząt. Czarny kot śpi na kanapie zwinięty w kłębek. Po drodze na miejsce rozmowy minęliśmy kilka psów – jeden właśnie oddał mocz pod siebie. Choroba nerek. Nikt nie chciał problemu, więc trafił do schroniska. Drugi pies próbuje wymiotować, jednak ostatecznie wstrzymuje odruch. Ma schorzenie o tak skomplikowanej nazwie, że nie jestem w stanie jej zapamiętać.

Zadania schroniska

Kompleks budynków na ulicy Przyrodników 14 w Gdańsku stał się adresem wielu niechcianych i schorowanych zwierząt. To właśnie tutaj mieści się schronisko Promyk, które od 2005 roku stanowi dom dla porzuconych psów oraz kotów. Schronisko jest finansowane ze środków gminy Gdańsk i stanowi jeden z oddziałów Gdańskiego Ogrodu Zoologicznego. Przytułek zajmuje się nie tylko przyjmowaniem zwierząt oraz znajdowaniem dla nich odpowiedzialnych opiekunów. Zakres działań Promyka jest znacznie szerszy, o czym z chęcią opowiedział mi Piotr Świniarski:

– Do głównych zadań schroniska należy utrzymanie dobrostanu zwierząt na odpowiednim poziomie. Mam tu na myśli: szczepienia, znakowanie psów i kotów, sterylizację oraz kastrację. Nasi weterynarze przeprowadzają specjalistyczne zabiegi m.in. operacje chorych podopiecznych. Oczywiście, o ile pozwalają na to nasze możliwości. Prowadzimy bazę danych czworonogów zaczipowanych w schronisku, a od roku 2019 znakowane są również koty. Promyk jest też organizatorem imprez i eventów promujących działania placówki. Zajmujemy się kotami wolno bytującymi. Do naszych działań w tym zakresie należy kontrola nad populacją zwierząt, dożywianie ich w sezonie zimowym oraz dostarczanie budek stanowiących schronienie.

Zdrowie psychiczne i fizyczne

– Zależy nam na tym, by pies czy kot po opuszczeniu schroniska był podopiecznym, który nie stanowi zagrożenia dla właścicieli – zauważa Piotr Świniarski. – Nad socjalizacją zwierząt czuwa zoopsycholog Marta Pogorzelska. Na podstawie jej zaleceń przygotowujemy psy i koty do adopcji. Przy oswajaniu naszych kudłatych podopiecznych dużą rolę odgrywają wolontariusze, którzy wyprowadzają psy na spacery, przyzwyczajają czworonogi do zabiegów pielęgnacyjnych, asystują przy ich kąpieli i czesaniu.

Dzięki środkom finansowym z Funduszu Obywatelskiego możliwe było utworzenie specjalistycznego budynku rehabilitacyjnego. Mamy tam m.in. bieżnię wodną oraz sprzęt do mycia zwierząt. Wcześniej, kąpiele mogły odbywać się tylko latem. Teraz, możemy zamknąć psa lub kota w dostosowanym pomieszczeniu na noc, by mógł spokojnie wyschnąć.

Zawieszone adopcje

Zgodnie z decyzją, która została wydana 12.03.20 przez Prezydentkę Gdańska w związku z epidemią SARS-CoV-2 schronisko jest nieczynne do odwołania dla odwiedzających, którzy chcieliby obejrzeć zwierzęta lub je zaadoptować. To duży cios dla podopiecznych Promyka – ok. 130 psów i ok. 70 kotów. Szansa na nowy dom oddaliła się dla niektórych zwierząt już na zawsze. Część podopiecznych placówki to staruszki, które przez swój wiek i schorzenia mogą zwyczajnie nie doczekać końca epidemii. Zarządzenie nie obejmuje jednak kilku sytuacji:

  • właściciele mogą odbierać swoje zagubione zwierzęta,
  • schronisko wciąż przyjmuje bezdomne psy i koty,
  • placówka nadal przyjmuje zgłoszenia o błąkających się zwierzętach na terenie Gdańska i dokonuje w takich sprawach interwencji.

Brajanek do adopcji

We wszystkich tych przypadkach schronisko prosi najpierw o kontakt telefoniczny pod numerem: 58 522-37-80. Każdy przypadek rozpatruje się indywidualnie i udzielana jest niezbędna pomoc. Stali pracownicy Promyka nadal sprawują opiekę nad zwierzętami oraz dyżurują w normalnym trybie. Każdy z nich robi co może, by zapewnić podopiecznym bezpieczeństwo oraz spokój.

– Najbardziej obawiamy się sytuacji, w której ktoś z naszych pracowników zachoruje i całe schronisko zostanie objęte kwarantanną. Staramy się przestrzegać wzmożonych środków ostrożności, ograniczamy kontakt z ludźmi z zewnątrz do minimum, by nie dopuścić do takiego rozwoju wypadków – stwierdza Piotr Świniarski.

Zwierzęta najwięcej tracą na socjalizacji…

– Z powodu koronawirusa musieliśmy również odwołać wolontariat. Każdy z pracowników schroniska ma obowiązek wyprowadzać określoną ilość psów. To szczególnie ważne w wypadku młodych czworonogów, określonych ras, które wymagają odpowiedniej dawki ruchu. Stare psy nie potrzebują już długich przechadzek.  Niestety, bez wolontariuszy musieliśmy ograniczyć ilość spacerów. W trakcie nich nienawykłe zwierzęta uczą się chodzić na smyczy, bawią się z człowiekiem. To wszystko dobrze wpływało na ich psychikę – zauważa Piotr Świniarski. Czasowo zawieszono również rehabilitację zwierząt, ale wszystkie inne niezbędne zabiegi są oczywiście przeprowadzane.

Karmę daj psiakowi

– Schronisko wstrzymało przyjmowanie darów. Nie można przynosić do Promyka koców, zabawek oraz ręczników. Nadal jednak można nam podrzucać karmę dla zwierząt, ale tylko w oryginalnych opakowaniach. Posiadamy specjalne preparaty, którymi możemy odkazić powierzchnie paczki. Ma to wyglądać w następujący sposób: Przynosimy karmę pod bramy schroniska, odchodzimy na bezpieczną odległość i dzwonimy na numer podany na stronie, że prezent leży przy wejściu. Wszystko to wynika ze względów bezpieczeństwa – opowiada Piotr Świniarski.

COVIDowe ofiary?

Na różnych portalach internetowych często można spotkać informacje o tym, że w obawie przed zarażeniem SARS-CoV-2 ludzie zaczęli masowo oddawać swoje zwierzęta do schronisk. Czy to kolejny fake news, czy jest w nim jednak ziarenko prawdy? Piotr Świniarski stwierdza:

– Owszem, zdarzyło się kilka, a nawet kilkanaście przypadków, gdy osoby dzwoniły i pytały się, czy czworonogi mogą przenieść na nich koronawirusa. Parę osób chciało rzeczywiście oddać z tego powodu swojego psa czy kota. Osobiście spotkałem się z trzema czy czterema takimi przypadkami. Powiem tak… nie wiem, na ile to jest strach przed zachorowaniem, a na ile dobra okazja, by pozbyć się pupila pod byle pretekstem. Nie zauważyłem jednak, by ilość zwierząt w schronisku drastycznie się zwiększyła. Ba, do Promyka trafia mniej psów niż przed pandemią. Zmniejszyła się ilość interwencji. Prawdopodobnie, dlatego że ludzie bardziej dbają o to, by zwierzęta nie uciekały. Cieszy nas ten fakt, zwłaszcza, gdy teraz wstrzymano adopcję. Ciepła zima była dla nas wybawieniem – ta pora roku zazwyczaj jest najgorszym okresem dla schroniska. Trafiają do nas wtedy m.in. koty ze zmiażdżonymi łapami, które próbowały ogrzać się pod maskami samochodów. Właściciel auta nie zauważa zwierzęcia i nieszczęście gotowe.

Warto wspomnieć, że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) i Główny Inspektorat Sanitarny w Polsce wydali oświadczenie, w którym zgodnie stwierdzają, że: nie ma dowodów na to, żeby zwierzęta domowe mogły zostać zarażone koronawirusem. Zawsze jednak dobrze jest umyć ręce mydłem i wodą po kontakcie ze zwierzętami. Chroni to przed różnymi popularnymi bakteriami, takimi jak E.coli i Salmonella, które mogą przenikać między zwierzętami domowymi a ludźmi.

Codzienność

– Schronisko poza wzmożonymi środkami bezpieczeństwa funkcjonuje normalnie. Dostawy jedzenia są realizowane z umowami oraz harmonogramem. Pracownicy nie narzekają na niedobór środków ochronnych m.in. kombinezonów, masek i gogli. Najważniejsze było zabezpieczenie kierowców-pielęgniarzy, którzy uczestniczą w interwencjach. To właśnie oni są pierwszymi świadkami często bardzo przykrych sytuacji. Bywa, że wzywa się nas do mieszkania, gdzie pies siedzi przy zwłokach swojego pana – stwierdza Piotr Świniarski

Najważniejsze jest jednak, by ludzie po prostu o nas nie zapomnieli – zauważa kierownik schroniska – Kiedy to całe szaleństwo się skończy, mamy nadzieję, że ludzie nadal będą chcieli wracać do Promyka i dawać nowe domy zwierzętom.

Karolina Gocolińska

Jak można pomóc?

Oprócz przynoszenia karmy pod bramy schroniska istnieje opcja wspomożenia Promyka zdalnie. Datki pieniężne można przekazywać na numer konta placówki: Bank Pekao S.A 18124012681111001038597629 koniecznie z dopiskiem: darowizna na Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt “PROMYK” w Gdańsku.

FB Promyka – tu można znaleźć zwierzęta do adopcji

Strona Promyka 

 

Karolina Gocolińska

Szczurzyca lądowa z północnego Mazowsza - bezgranicznie zakochana w Gdańsku. Wielka fanka łacińskich pieśni liturgicznych o końcu świata. Zna wszystkie hity kina "family friendly", bo jej babcia nie miała kablówki.

Komentarze

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także Studenci

Na górę