Nasz profile

Najgorsze wiersze świata – bezsensowna Europa Wschodnia

Cała Polska

Najgorsze wiersze świata – bezsensowna Europa Wschodnia

Najgorsze wiersze świata – bezsensowna Europa Wschodnia

Tamása rzuca dziewczyna, więc wraca do rodziców i rozlicza się z przeszłością. Film zbudowany na kanwie hermetycznej abstrakcji, którą są w stanie zrozumieć mieszkańcy Europy Wschodniej. Przeniesienie agresji na „bilbordozę” lub umieszczenie kasztanów w kieszeni mające pomóc w życiu z krwawiącym sercem, to rozwiązania rodem z naszego kraju. Po obejrzeniu tego filmu zapewne stwierdzimy, że Węgry są nam bardzo bliskie.

„Najgorsze wiersze świata” opowiadają o najdłuższej drodze świata. Drodze z głowy do serca mężczyzny. Rozważanie Tamása dlaczego nam nie wyszło?, jest punktem wyjścia do rozliczenia się z beznadziejną przeszłością. Tak beznadziejną, że aż śmieszną. Ale śmieszącą raczej Europę Wschodnią, bo podejrzewam, że widz z Europy Zachodniej otwierałby w niektórych momentach oczy ze zdziwienia.

Widz z Europy Zachodniej mógłby zrozumieć, że Tamás żył w emocjonalnej separacji ze swoimi bliskimi, lub wykazałby empatię wobec bohatera, który chce zdobyć miłość swego życia. Ale z pewnością nasz sąsiad z zachodu wytrzeszczyłby oczy na brak edukacji seksualnej w szkole lub wschodnie, pruderyjne podejście do relacji damsko-męskich. Zadziwiłby się zgodą bohatera na życie w dziwnym ustroju, gdzie jest szaro i smutno, a zasady i nauczyciele są beznadziejnie głupi. Nasz zachodni sąsiad zapewne chciałby w filmie zobaczyć jakikolwiek bunt istnienia. Jednak nasz Tamás jest pogodzony z losem tak samo jak z tym, że za każdym razem, gdy wychodzi z domu macha na pożegnanie  stojącym na balkonie rodzicom.

Ale z pewnością nasz sąsiad z zachodu wytrzeszczyłby oczy na brak edukacji seksualnej w szkole lub wschodnie, pruderyjne podejście do relacji damsko-męskich

Nasz sąsiad z zachodu nie zrozumiałby, że ta potrzeba nie jest wyrazem bliskości, ale to pozostałość traumy wojennej. Bo ludzie w Europie Wschodniej żegnają się w taki sposób do dzisiaj. Nauczyli nas tego nasi dziadkowie. Kiedyś mogło być to ostatnie pożegnanie, gdy bliscy wychodzili na ostrzeliwaną ulicę, z której mogli już nie wrócić.

Nasz sąsiad z zachodu nie zrozumiałby, że ta potrzeba nie jest wyrazem bliskości, ale to pozostałość traumy wojennej

Tamás to nasz węgierski, południowy sąsiad. Bliski tak bardzo, jak zrezygnowany. Zrezygnowany jak wielu widzów oglądających „Najgorsze wiersze świata”.

Bo przecież doskonale rozumiemy dlaczego nasz bohater nie reaguje na pretensje ojca: Dlaczego nie możesz być dumy z tego, że jesteś Węgrem?, lub na powtarzane zdanie w odpowiedzi na krytykę swojskiej architektury pozbawionej gustu: Paryż nie został zbombardowany, dlatego tam jest ładniej.

Dopełnieniem zrozumienia zrezygnowania naszego sąsiada jest prezent od mamy: kasztan. Kasztan posypany obojętnością, bo przecież on nie rozwiąże problemów sercowych naszego bohatera. Znamy te płytkie rozwiązania pochodzące z naszego podwórka: Jedz! Pomidorowa. Dobra.

„Najgorsze wiersze świata” to kłótnie w autobusie i obojętność, czyli obrazy wyciągnięte z polskich filmów. To co różni polską optykę, to abstrakcyjny humor i pomieszane wspomnienia bohatera kojarzone raczej z czeskim kinem.

Wewnętrzny świat Tamása i jego wrażliwość oddziela go od ludzi

Wewnętrzny świat Tamása i jego wrażliwość oddziela go od ludzi. Każdy przecież ma kilka zdań, na których opiera swoje życie. Nasz bohater usłyszał od ciotki, że miłość jest cudem i trwa na wieki. To kłamstwo zdeterminuje jego życie. Bo jego miłość wcale nie trwała wieki. Była raczej ulotna i mało szczera. A ta, która wydawała się najważniejsza podsumowywało zdanie: jesteśmy jak dzieci i możemy pokonać dorosłych.

Jego miłość wcale nie trwała wieki. Była raczej ulotna i mało szczera

Dlaczego bohaterowie są jak dzieci? Dlaczego mają kogoś pokonywać? Faktycznie są jak dzieci. Bawią się sobą i nie chcą nic więcej. Ach tak! Przecież prawdziwa bliskość jest zarezerwowana tylko dla dorosłych.

Film ze swoją niespójną abstrakcją potrafi zdenerwować, ale tylko dlatego, że opowiada o bolesnej prawdzie, którą oglądamy wokół siebie na co dzień.

Katarzyna Michałowska

Opis dystrybutora:

https://podprad.pl/9274/9274/

 

Katarzyna Michałowska

Redaktor naczelna Magazynu "płyń Pod Prąd", reporter, dziennikarz, podcasterka na StacjaZmiana.pl, ogarnia @3miastotweetup i @TweetupAcademy. Przewodniczka po muralach na Zaspie #kochamurale. Od wielu lat szkoli młodych dziennikarzy. Prowadzi warsztaty związane z rozwojem inteligencji emocjonalnej. Inicjatorka i dyrektor programowy konferencji Medionalia. Twitter: KaMichalowska Snap: podprad Insta: Kmichalowska mail: naczelna(at)podprad.pl

Komentarze

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także Cała Polska

Na górę