Nasz profile

Zwiedzać świat powoli i dokładnie

Studenci

Zwiedzać świat powoli i dokładnie

Zwiedzać świat powoli i dokładnie

Wieziesz ze sobą wszystko, co jest ci potrzebne: twój dom, kuchnię, sypialnię i łazienkę. Przez miesiąc możesz cieszyć się wolnością, bliskością natury oraz odpocząć od codziennych obowiązków. Tak wyglądał plan na wakacje Julii i Bartka – Szwecja na rowerach, blisko 2600 km.

Rezygnując z tradycyjnych metod podróżowania, Julia i Bartek byli świadomi swojej decyzji. Ich priorytetem było powolne i dokładne zwiedzanie świata, a nie jak najtańsze. Chcieli być wolni od konieczności rezerwowania biletów, podróżować przed siebie i bez zbędnych zobowiązań. Jazda na rowerze z sakwami daje właśnie takie możliwości – Nigdy nie chcieliśmy jeździć po Europie samochodem czy busem – mówi Julia. – Byłby to zbyt szybki sposób zwiedzania. Czuliśmy, że mimo przejechanego tysiąca kilometrów zobaczylibyśmy relatywnie niewiele. Zniknęlibyśmy w tłumie innych turystów, którzy pojawiają się na chwilę – uzasadnia.

Zapał do podróżowania
Parą są od pięciu lat. Oboje kochają podróże. Julia na co dzień studiuje pedagogikę na Uniwersytecie Łódzkim. Do jej rodzinnych tradycji należą żeglarstwo oraz narciarstwo. – Pasją do podróży rowerowych zaraził mnie Bartek – mówi.

Bartek sport uprawiał od najmłodszych lat. Najpierw tenis ziemny, później żeglarstwo i windsurfing. Obecnie studiuje turystykę i rekreację. Rynek pracy jest dość trudny, a podróżowanie ma pomóc mu w zdobyciu niezbędnego doświadczenia. – Nie jest natomiast tak, że podróżuję z przymusu. Wręcz przeciwnie, to dla mnie olbrzymia przyjemność – dodaje Bartek.

Początek
– Zaczęło się na wyjątkowo nudnym wykładzie, kiedy Bartek postanowił poszukać pomysłu na wakacje – opowiada Julia.
Rower nie był ich pierwszym pomysłem. Brali pod uwagę także jazdę pociągiem z wykorzystaniem biletów euroTICKET, jednak koszty takiego wyjazdu okazały się za duże – ze względu na konieczność rezerwacji biletów z wyprzedzeniem. Ich wątpliwości w związku z podróżowaniem na rowerze rozwiała prezentacja Ani i Roberta Robb Maciągów podczas festiwalu Mediatravel w Łodzi, a także lektura Podręcznika przygody rowerowej.
Ponieważ byli nowicjuszami, postanowili udać się do kraju bezpiecznego i przyjaznego dla rowerzystów. Wybrali Szwecję. Przekonały ich ceny biletów na prom oraz prawo, zwane Allemansrätten, mówiące o tym, że każdy człowiek może korzystać z natury. W praktyce oznaczało to możliwość darmowego rozbicia namiotu na 24 godziny w odległości 150 m od zabudowań, tudzież na terenach prywatnych za zgodą właściciela.

Przygotowanie
Początkowo planowali wyprawę tylko we dwoje. Ostatecznie wybrali się z czworgiem przyjaciół. Za cel podróży przyjęli Jokkmokk, miejscowość położoną za kołem podbiegunowym. Wcześniej nie mieli większych osiągnięć rowerowych, więc zapisali się na siłownię i jeździli na wycieczki. Choć jak sami przyznają, nie były to długie dystanse. – Najczęściej około 40 km dwa razy w tygodniu – opowiada Bartek. – Przed wyprawą tylko raz przejechaliśmy ponad 100 km z obciążeniem jednego dnia.
Zaczęli także kompletować sprzęt rowerowy. A było go sporo, począwszy od nowych rowerów – Julia po Łodzi przemieszczała się przedwojenną holenderką, zaś komunijny sprzęt Bartka poszedł na złom. Potem doszły sakwy, bagażniki, torby, ubrania.

Julia i Bartek postanowili dzielić się swoimi doświadczeniami z innymi. Założyli bloga, jednak pomysł odsunęli na bok. O rowerach i podróżach wiedzieli niewiele, nie chcieli więc uprawiać bajkopisarstwa. Sprawdził się za to fanpage na Facebooku. – Stworzyliśmy go w celu upubliczniania zdjęć oraz krótkich notek z przygotowań oraz samej wyprawy – tłumaczy Julia. – Prowadzenie fanpage’a jest zdecydowanie łatwiejsze, a daje przy tym więcej satysfakcji niż blogowanie. Pod nazwą Szwecja na rowerach para udostępniała również ciekawostki. – Sprawdziliśmy legendarny smak kiszonych śledzi. Nie polecam – śmieje się Bartek.

Szwecja
Pierwszy dzień wyprawy wspominają z przerażeniem: Julia zapomniała spakować dokumenty. – Nie wzięłam dowodu i legitymacji, na szczęście miałam paszport – wspomina. Dopłynęli promem z Gdańska do portowego miasta Nynäshamn, gdzie przywitała ich pogoda bardziej sycylijska niż szwedzka.

Po 800 km byli wprawieni, choć mieli za sobą dopiero trzy deszczowe noce. Śmiali się, że coraz sprawniej idą im podjazdy. Poza wpisami prowadzili aktywną fotorelację.

2 sierpnia na stronie pojawił się post o zmianie planów. Dystans 2600 km na mapie okazał się w rzeczywistości trasą liczącą 3000 km. Z przyczyn niezależnych od nas musieliśmy zmienić trasę i niestety do Jokkmokk nie dojedziemy. Pogoda, trasa, dystanse dzienne były zbyt optymistyczne. Przejazdy pociągami i autobusami nie wchodzą w grę. Myśląc realnie i trzeźwo, z uśmiechem na ustach zmierzamy w stronę Örnsköldsvik i dalej wzdłuż wybrzeża do Sztokholmu. Mimo że nie podbijemy koła podbiegunowego, to przygoda trwa dalej.

Niespełna 6 dni później w nowym rowerze Bartka pękła szprycha. Samodzielna naprawa była niemożliwa. Rozpoczęły się poszukiwania fachowca.

Po fotorelacji z zalanego przez obfite deszcze Söderhamn, ostatni post był już z Polski.

Na licznikach mieli około 2000 km. Przeżycia z wyprawy opisują jako niesamowite.

Podczas deszczy zwierzęta wielokrotnie wychodziły na drogę. Okazało się, że łoś to cudowne i wielkie zwierzę, a polowanie lisa na zająca można porównać do zabawy w berka. Zwiedzili Sztokholm, część wybrzeża jeziora Siljan oraz park niedźwiedzi za miejscowością Mora. Poza naturą ujęła ich uprzejmość Szwedów. W wielu sytuacjach otwierali oni cały swój dom dla łódzkich rowerzystów.

Po powrocie
Choć starali się sporo odpoczywać, pierwsze dni po powrocie były dla Julii i Bartka bardzo intensywne. Rozpoczęli przygotowania do 15. Explorers Festival, konferencji organizowanej przez Studenckie Koło Naukowe Historyków Uniwersytetu Łódzkiego, audycji na antenie Radia ŻAK oraz mniejszych wykładów np. w kawiarniach podróżniczych. – Spędzaliśmy wiele wieczorów, dyskutując nad tym, co pokazywać, a czego nie. To chyba najtrudniejszy etap, potem wystarczyło już tylko zrobić prezentację – opowiada Julia. Uczestniczyli także w I edycji Łódzkiej flagi na krańcach świata.

Przed nimi wakacje 2014 i kolejna wyprawa. Fanpage zyskał nowe oblicze. – Stara nazwa nie należała do odkrywczych i – co było do przewidzenia – była zbyt wąska – tłumaczy Bartek. – Nowa, Infinity Bike, jest otwarta i sugeruje nieskończoność. Chcielibyśmy pod tym szyldem odbyć jeszcze kilka wypraw. A później? Kto wie, co z tego wyrośnie.

Nowy plan zakłada przejechanie Szlaku Świętego Jakuba z Paryża do Santiago de Compostela. Będzie to odmiana po przemierzaniu rozległych, szwedzkich lasów. Wiedzą już ile kilometrów dziennie są w stanie przejechać i że mapy google są bardzo optymistycznym założeniem trasy. Ponadto tym razem w podróż wybiorą się tylko we dwoje. – Mamy dwadzieścia trzy lata i jesteśmy parą od ponad pięciu lat, więc bardzo dobrze się znamy i potrafimy się do siebie dostosować – mówi Julia. Poza tym ludzie od razu inaczej reagują, gdy widzą parę. Są bardziej przychylni i skłonni do pomocy.
Wygląda na to, że jednorazowa przygoda zamienia się w dłuższą historię. Choć w Szwecji nie wszystko poszło zgodnie z planem, Julia i Bartek udowodnili, że osiągalne są nawet te najświeższe marzenia. Ze swojej podróży wyciągnęli wnioski, by do jednego sukcesu dołączać kolejne.

Marta Pacholczyk

Redakcja Pod Prąd

Magazyn "płyń POD PRĄD” jest ogólnopolskim bezpłatnym kwartalnikiem studenckim z corocznym numerem specjalnym - STARTER dla studentów pierwszego roku. Magazyn trafia w potrzeby studentów używając różnorodnych form, takich jak: reportaże z ważnych wydarzeń na uczelniach; wywiady ze studentami, psychologami, profesorami, ciekawymi ludźmi; prezentacje kół naukowych; porady dotyczące zachowania się w różnych sytuacjach w życiu studenckim. „płyń POD PRĄD” dotyka ważnych tematów w życiu społecznym studenta, takich jak nauka, wartości oraz relacje międzyludzkie. Chcesz do nas pisać? Napisz! redakcja(at)podprad.pl Chcesz by objąć patronatem wydarzenie studenckie? Napisz do Marty! Marta Chelińska mchelinska(at)hotmail.com Kontakt do naczelnej - Katarzyny Michałowskiej: naczelna(at).podprad.pl

Komentarze

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także Studenci

Na górę