Czytać szybko

Ocena użytkowników:  / 1
SłabyŚwietny 
czytanie copyDługo się zastanawiałem nad kursem szybkiego czytania. Słyszałem wiele różnych opinii zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Do tego odstraszała mnie cena.

Od jakiegoś czasu frustrowało mnie wolne tempo, w jakim przedzierałem się przez strony książek i dłuższych artykułów. Jednocześnie wiedząc, że na studiach z biegiem czasu będę miał coraz więcej tekstów do przyswojenia w krótkim czasie, postanowiłem zapisać się na taki kurs.

Wybór kursu

Za pomocą niezwykłego wynalazku jakim jest Internet, znalazłem trzy kursy w swoim mieście. Wybrałem ten, który odbywał się najbliżej mojego domu, zadzwoniłem i umówiłem się na pierwszą lekcję. Był problem ze skompletowaniem grupy, tak więc ja, pani prowadząca i jeszcze jedna uczestniczka kursu spotykaliśmy się dwa razy w tygodniu po trzy godziny przez miesiąc w sali jednego z gdańskich liceów.

Obawiałem się, że kurs nie da mi pożądanego efektu i że duże, jak dla studenta, pieniądze się zmarnują. Jednak jak się później okazało to właśnie finanse były moją główną motywacją (skoro już tyle wydałem, to będę się starać, żeby jak najlepiej je wykorzystać). Poza tym czułem dużą potrzebę zwiększenia tempa czytania i chciałem przez ten kurs przejść. Naprawdę się przyłożę – było mocnym postanowieniem.

Trudności

Pierwsza trudność polegała na uwierzeniu, że nasze oczy i mózg potrafią wychwycić wyraz i jego znaczenie w dużo krótszym czasie, niż nam się wydaje. Że nie musimy w myślach przeczytać słowa, aby je zrozumieć. Wręcz przeciwnie, jako że nasz mózg przyzwyczajony jest do przetwarzania ogromnej ilości informacji i szybkiego działania, czytając każdy wyraz, zmuszamy go do powolnego ciągnięcia się po wersach. Nudzimy swój mózg, który zaczyna się stawać senny.

Sztuka jednak w tym, by przeskoczyć to często niekontrolowane spowolnienie. Pomagał nam wskaźnik, którym pokazywaliśmy sobie na kartce z tekstem, gdzie konkretnie patrzymy. Nie będę opisywać wszystkich metod, ale to, co najbardziej mnie zdziwiło to fakt, że rozumiałem i pamiętałem niektóre ze słów, gdy mieliśmy przewracać strony książki czytanej do góry nogami w jak najszybszym tempie, dotykając wskaźnikiem czterech punktów na kartce. Naprawdę ciekawe doświadczenie. Światowym rekordzistom wystarczy rzut oka na kartkę, aby ją przeczytać.

Inne trudności wiązały się z wyjściem ze schematów i przyzwyczajeń. Nauczyłem się, że porzucenie ograniczeń myślowych wychodzi na dobre. W zasadzie bez tego nie można pójść dalej.

 
Odkrycie

Już po pierwszej lekcji zobaczyłem, że otworzyła się dla mnie furtka do wielu nowych możliwości. Oprócz szybszego czytania byłem mile zaskoczony mnogością systemów zapamiętywania (choćby jak dobrze zapamiętać imię i nazwisko nowo poznanej osoby) i sposobami tworzenia notatek – tzw. map myśli. Przyjąłem je z otwartymi ramionami jako własny sposób podsumowywania materiału.

Podobało mi się nastawienie na ogólny rozwój mózgu, choćby przez ćwiczenie oburęczności (polegało to na pisaniu obiema rękoma jednocześnie). Nie brakowało i innych zaskakujących dla mnie zadań. Dodatkowo w czasie kursu doskonaliłem grę na pianinie, co na pewno wzmogło pozytywne efekty.

Ważnym elementem przy podejmowaniu wyzwań wymagających długoterminowej własnej pracy jest motywacja. Widziałem, że to, czego się uczymy, przyda mi się w życiu. Zdarzało mi się stosować nowo poznaną metodę jeszcze tego samego dnia.
 

Przyspieszenie

Chciało mi się śmiać, gdy pani prowadząca narzucała takie tempo czytania, że nic nie rozumiałem, ale zdeterminowany starałem się wytężyć wzrok i złapać cokolwiek. Takie praktyki doprowadziły do przeczytania ze zrozumieniem na ostatnich zajęciach w ciągu dwóch godzin stu czterdziesto stronicowej książki (bez obrazków). Pamiętam ją do dziś ze szczegółami. Wspaniałe tempo od czasu skończenia kursu spadło, ale gdy się nie ćwiczy regularnie to tak już niestety jest. Trzeba mieć tę świadomość. Z początku nie wierzyłem, że czytając szybciej można więcej z tekstu zapamiętać. Raczej uważa się, że im wolniej i sumienniej tym lepiej, ale na dłuższą metę zdecydowanie efektywniej wypada czytanie z większą szybkością. Tak czytam teraz i czuję się z tym dobrze.

Uważam, że kurs szybkiego czytania to moja najlepsza inwestycja w siebie. Poznałem wiele nowych technik pamięciowych, rozwinąłem nowe umiejętności, nauczyłem się uczyć, szybciej czytam i co ważne… to wszystko było przyjemnością.

 

Jeremi Tkaczyk, student ASP

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież