Me gusta - WIEDŹMIN

Ocena użytkowników:  / 0
SłabyŚwietny 
altOd czasów Lady Zgagi popularność zyskało słowo face. W sieci mamy więc szeroki wachlarz „fejsów”: od poker, troll aż po facebooki. Ostatnią niesamowitą popularność zdobywa kolejny fejs-gadżet: me gusta. Jako przyszły polonista wiązałem początkowo tę nazwę ze skróconą wersją sformułowania „moje gusta”, ale życie brutalnie zweryfikowało te nadzieje. A że o gustach się nie dyskutuje, podyskutujmy o...wiedźminie.

Historia wiedźmińskiego świata została ochrzczona (podobnie jak herbata) mianem sagi. Nie jest to jednak lura, jakich wiele na rynku wydawniczym. Jedyne, co opowieść o Geralcie ma wspólnego z herbatą to fakt, iż autor serii musiał pić jakieś zioła przed jej stworzeniem. Sapkowski stworzył historię melanżu towarzysko-wojennego (swoją drogą piwo leje się tam strumieniami równie często, co krew) w myśl zasady „śmieszo i straszno”. Apropo historii...

Przez wieki na sztandarach polskich dumnie powiewało hasło „Bóg, Honor i Ojczyzna”. Wydaje się, iż w wersji sapkowskiej z tego sloganu pozostało tylko i. Przysłowiową kropką nad i tego stanu rzeczy ma być zwycięstwo zła. Nie ma co mówić o porażce dobra, gdyż dobro w wiedźmińskiej sadze stanowi tabula rasę, niezapisaną tablicę, którą wypełnia Geralt i jego zgraja. Rzeczywistością Wyzimy i Kaer Morhen rządzi moralność, a nawet amoralność pieniądza. W sumie nic dziwnego, autor wiedzmińskiego pięcioksiągu, fantazyjskiej Tory jest z wykształcenia ekonomistą.

Kolejne słowo-klucz, uchylające rąbka drzwi do wiedźmińskiego świata to wojna. Świat Sapkowskiego jest światem wojny, a niektórzy bohaterowie mogliby wziąc za przydomek tytuł filmu Qeuntina Tarantino Bękarty wojny. Przepraszam, raczej dzieci. Dzieci wojny. Na kartach sagi znajdujemy na przykład Jaskra, który nie bacząc na wojenną zawieruchę (u „Sapka” powinno brzmieć rozpierduchę), wplątuje się w romans z księżniczką. Biedny Jaskier, służny miał przydomek, skoro nawet obok świstu armat i kul cierpiał na zaćmienie umysłu.

A gdzie główny bohater? Geralt z Rivii wchodzi w rolę „ostatniego sprawiedliwego” jak w masło. Dlaczego? Jak w masło wbija bowiem swój miecz w korpusy, głowy, i co tam jeszcze, kolejnych potworów. Dla uratowania swojej przybranej córki, niczym Franek Smuda, naturalizuje kogo i co się da, a następnie włączą do swej „drużyny pierścienia”. Uświadczysz tam nawet wampira, dla Sapkowskiego nie ma nic niemożliwego.

Płacz i zgrzytanie zębów

Wiedźmin to z zasady człowiek wynajęty, czyli najemnik. Geralta „wynajmuje” historia, która zmusza do porzucenia ciepłych kątów w siedzibie wiedźminów i ratowania świata. Biały Wilk nie zawaha się przed niczym w wyrwaniu Ciri z paszczy lwa, czyli prawdziwego ojca, cesarza Ehmyra van Emreisa. Nawet przed romansem czy mordami na kolejnych przeszkodach w drodze do Jaskółki. TVN nie był prekursorem; motto programu „Hdw3D” można było dawno znaleźć w Mieczu przeznaczenia czy Krwi elfów. Seks, misja, przemoc – to jest wiedźmińska trójca.

Jak jesteśmy przy misji, to media co jakiś czas poszukują nowej formuły patriotyzmu. Niepotrzebnie, Sapkowski znalazł ja kilkanaście lat wcześniej. Postawa skurwysyna-patrioty może cieszyć się uznaniem nawet największych ultrasów z PIS-u. Kto ją realizuje? Sigismund Dijkstra -wiedźmiński makiawelista, dla którego zasada „cel uświęca środki” może posłużyć do zamiatania dywanu. Szef wywiadu z Redanii stosuje rację stanu zawsze wtedy, gdy jest pojmowana zgodnie z jego racją. Gdy jest tej racji pozbawiona, patrz punkt 1.

W literaturze znany jest jeszcze jeden bohater o podobnie brzmiącym imieniu – Sigmundo z Życia snem Calderona. Jest to jednak ciepła klucha, nie mogąca zdecydować się na fizjologiczny wybór: żyć czy spać. W calderonowskim wydaniu to pytanie urasta do rangi fundamentalnego hamletowskiego„być czy nie być”. Istny węzeł gordyjski, który Dijkstra przeciąłby jedną cięciem – po prostu wyprułby flaki Sigmundowi, oczywiście w imię ojczyzny.

Ojczyzny. Ojczyzna-polszczyzna u Sapkowskiego na tle innych dzieł literatury polskiej jest wyjątkowo egzotyczna. Kwiecisty język wiedźmina sprawiłby, że Mickiewiczowi czy Słowackiemu zwiędłyby uszy, a Plastusiowi Konopnickiej – odpadły. Pieprzu nie brak, w każdym znaczeniu tego słowa. Pierwszy z brzegu przykład. Fleksja mówi, że są rzeczowniki, tzw. singulare tantum, które w zasadzie nie występują w liczbie mnogiej. Należy do nich wyraz „życie”, choć pasjonaci gier komputerowych chóralnie by zaprotestowali. Rzeczownik ten wywodzi się od czasownika żyć, które w świecie Sapkowskiego znaczy tyle co pewna tylnia część ciała, tzw. przedłużenie pleców.

Świat wiedźmina to rzeczywistość potu, krwi i łez. Nie zabraknie też zgrzytania zębów i płaczu; ewentualni twardziele mogą zaopatrzeć się cebulę podczas czytania sagi. Reszta to rzecz gustu. Właśnie – w czerwcu mamy Euro i do Polski, ba do Gdańska przyjeżdża Hiszpania. Może wśród kibiców La Roja znajdzie się choć jeden fan opowiadań o Geralcie. A wtedy Polak- Hiszpan, dwa bratanki (zgodnie z wiedźmińskim „i do bitwy, i do szklanki”), wspólnie zakrzykną: Me Gusta!

Komentarze  

#1 Jakub Kupracz 2011-12-22 13:02
W przedostatnim paragrafie jest coś niesamowicie nielogicznego.. . Łatwo odróżnić "życie" od "rzyci", jakkolwiek istnieje powiedzenie łączące jedno z drugim. Co ciekawe, jak można stwierdzić po dokładniejszym przyjrzeniu się tym wyrazom, każdy z nich należy do innego typu deklinacyjnego. O ile "życie" w żargonie graczy odmieni się w liczbie mnogiej zmieniając znaczenie na 'kolejna szansa' (co dopuszczają gramatyki języka polskiego), o tyle "rzyć" pozostanie "rzycią", którą każdy z nas posiada, a namacalny dowód ma w zasięgu ręki.

Memy mogą inspirować, ale dzięki swojej popularności o ludziach ich używających zaczynają świadczyć raczej negatywnie: coś, co było odkrywcze i interesujące, powielone i używane przez wszystkich wokół zwyczajnie ogłupia.

I nawet o tym nie myślałem do momentu, gdy na profilu znajomego na FB znalazłem gotowy szablon jednej z "twarzy" z napisem "tu wstaw tekst"...

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież