Nasz profile

Sztuka walki o siebie, czyli jak trenowanie sztuk walki wpływa na świadomość siebie i swojej siły

Rozwój

Sztuka walki o siebie, czyli jak trenowanie sztuk walki wpływa na świadomość siebie i swojej siły

Sztuka walki o siebie, czyli jak trenowanie sztuk walki wpływa na świadomość siebie i swojej siły

– Wspaniale jest obserwować, jak ludzie zmieniają się pod wpływem treningów – mówi Adam Dzieciątko, wieloletni trener i założyciel gdańskiej Akademii Sztuk Walk SanBao. – Osoby, które mają wiele zahamowań, są bardzo nieśmiałe czy skryte, na spotkaniach przełamują bariery i uczą się być w grupie. Zmieniają się też ich ciała: stają się sprawniejsze, silniejsze i bardziej elastyczne.

 Ania Iwanowska, doktorantka studiów filologicznych na Uniwersytecie Gdańskim, w życiu codziennym postrzegana jest jako miła, łagodna i życzliwa osoba. Gdy ubrana w sukienkę i w butach na obcasie opowiada znajomym, że popołudniami trenuje krav magę, jej rozmówcy są pod dużym wrażeniem. – Kravka to izraelski system walki kombatowej, łączącej wiele stylów. Jej idea polega na jak najszybszym nauczeniu się ataku i efektywnej obrony w sytuacjach realnego zagrożenia, np. w windzie, na ulicy czy w klubie – opowiada Ania.

Dlaczego zdecydowała się trenować krav magę? – Mimo że rzadko wchodzę w konflikty i trudno mnie wyprowadzić z równowagi, to jestem też zawzięta i lubię rywalizować. Poczułam, że muszę znaleźć sposób na pogodzenie tych cech. Na trening kravki mogę przyjść wkurzona i to jest w porządku. Poza tym od dziecka chciałam trenować sztuki walki, ale szybko wpadłam w stereotyp wzorowej uczennicy – dodaje Ania.

Brać życie w swoje ręce

Patrycja Loda, absolwentka matematyki, również od zawsze marzyła o trenowaniu jakiegoś sportu walki. Rodzice jednak nigdy nie zapisali jej na zajęcia tego typu. – Myślę, że po prostu dorosłam do takiego momentu, w którym sama zdecydowałam, aby spróbować – opowiada Patrycja. Na pierwszy trening poszła w październiku 2015 roku razem ze swoim chłopakiem. Spotykali się wtedy od 4 lat i chcieli, by ich wspólnie spędzany czas wyglądał trochę inaczej niż wcześniej. – Dałam Piotrkowi do wyboru lekcje tańca towarzyskiego lub aikido. Stanęło na aikido – uśmiecha się Patrycja.

O wyborze zajęć decydują najczęściej nasze zainteresowania. Może się jednak okazać, że w trakcie ćwiczeń nie czujemy się za dobrze. Co wtedy? – Polecam się nie zniechęcać – mówi Patrycja. – Jeśli dana sztuka walki nie do końca nam pasuje, warto spróbować innej, w której być może lepiej się odnajdziemy – zachęca. Istotny jest także trener. Na pierwszych zajęciach dobrze jest zwrócić uwagę na to, czy jest profesjonalny, czy dobrze pokazuje ćwiczenia i dba o bezpieczeństwo w trakcie ćwiczeń.

Coś dla ducha i coś dla ciała

– Obecnie sztuki walki ulegają bardzo dużemu usportowieniu, stają się częścią szeroko pojętego rynku fitness – mówi Adam Dzieciątko, trener SanBao. – Nikt na zachodzie nie walczy już mieczami czy szablami, a wushu – co po chińsku znaczy dosłownie sztuki walki – trenuje się raczej dla zdrowia i sportu. Tym bardziej, że wyrabiają dokładnie te same cechy, co każdy inny sport: samodyscyplinę, wytrwałość, samozaparcie, a także poprawiają siłę i sprawność naszego ciała – dodaje Adam.

Choć między sztukami walki a innymi dyscyplinami sportowymi jest wiele podobieństw, główną różnicą jest to, że wushu trenuje się w parach. Dzięki temu sztuki walki uczą samokontroli, świadomości własnej siły oraz troski o drugiego człowieka bardziej niż inne zajęcia sportowe. – Na treningach nigdy nie chodzi o to, aby robić sobie nawzajem krzywdę. Jeśli widzę, że jestem od kogoś lepszy, to trochę zniżam się do poziomu tej osoby, aby ona mogła zwiększyć swoje możliwości – opowiada trener.

Poza matą

Umiejętności, które trenujący nabywają w trakcie kolejnych ćwiczeń, przydają się nie tylko w starciu z realnym przeciwnikiem, ale także w zwyczajnych, codziennych sytuacjach. Ania wyznaje, że odkąd trenuje krav magę, bardzo się rozwinęła. – Mam poczucie, że jestem prawdziwsza w swoich reakcjach. Mogę wybrać, jak zareagować: przemilczeć czy okazać złość. Podejmuję też kolejne nowe wyzwania, ponieważ wiem, że umiem walczyć nie tylko fizycznie, ale też życiowo – mówi.

Z kolei Patrycja dzięki treningom aikido jest bardziej otwarta i o wiele lepiej radzi sobie ze stresem. – Gdy czeka mnie jakaś bardzo stresująca sytuacja, już nie skręca mnie w żołądku tak, jak kiedyś. Potrafię szybciej się opanować i uspokoić, choć zawsze miałam z tym problem – mówi. Dodaje też, że gdy obecnie nawiązuje nowe znajomości, może opowiadać o treningach, co zawsze jest ciekawym tematem do rozmów.

Przeciwnik w lustrze

– Mówi się, że w sztukach walki największym przeciwnikiem jest sam człowiek – wyjaśnia Adam. Sam wiele nauczył się dzięki wushu, m. in. wytrwałości i niepoddawania się w obliczu problemów. Także w dziedzinie duchowej. – Odkąd stałem się świadomym chrześcijaninem, mogę wykorzystać doświadczenie z treningów w walce duchowej, opierającej się na takich samych zasadach co walka fizyczna. To pomaga mi wychodzić naprzeciw różnym trudnym sytuacjom czy opierać się pokusom. Wiem, że są to przeszkody, które muszę przejść i jestem w stanie je pokonać – opowiada. Dla niego każdy sport, jak i osiąganie mistrzostwa w jakiejkolwiek dziedzinie, wymagają zawsze pokonywania samego siebie i własnych słabości.

Pewność na wyciągnięcie ręki

Regularne uprawianie sportu nieuchronnie skutkuje także lepszym samopoczuciem. – Gdy nabywamy nowe umiejętności, takie jak sztuki walki, wzrasta nasz poziom samooceny oraz poczucie własnej skuteczności – tłumaczy Magdalena Laskowska, psycholog. – Uczymy się samokontroli oraz panowania nad agresją i emocjami. Tym samym nieświadomie pracujemy też nad poczuciem własnej wartości. Pewność, że będziemy umieli się obronić w momencie realnego ataku, skutkuje siłą nie tylko fizyczną, ale też psychiczną. To wpływa na naszą pewność siebie – podsumowuje Magda.

– Po treningu mam poczucie dobrze spełnionego obowiązku, jestem szczęśliwszy i, paradoksalnie, mam więcej energii – mówi Adam. Podobne wrażenia mają także dziewczyny. Patrycja opowiada: – Gdy byłam na studiach, po każdych ćwiczeniach miałam się lepiej i znacznie łatwiej było mi się uczyć, nawet jeśli siadałam do książek późnym wieczorem. Coraz bardziej komfortowo czuję się też we własnym ciele – mówi. Nie tylko ona zauważa u siebie większą pewność siebie. – Odkąd trenuję, wzrosła moja asertywność i radość z życia. Mam też ładnie wyrzeźbione ciało, które podoba się nie tylko mi, ale płci przeciwnej również – uśmiecha się Ania.

Dobrze odrobiona lekcja

Trenowanie sztuk walki to nie zawsze jest czysta przyjemność. Ania wyznaje, że choć uwielbia krav magę, nie zawsze ma ochotę iść na zajęcia. – Trudne było dla mnie zmierzenie się z tym, co myślę, że umiem, a tym, co umiem rzeczywiście. Też nie wszystkie ćwiczenia wychodziły mi od razu – przyznaje. Mimo to, nie poddawała się i ostatnio zaliczyła egzamin na pierwszy stopień, dzięki czemu z grupy początkującej przeszła do zaawansowanej. Jaką radę ma dla osób, które chciałyby spróbować swoich sił w sztukach walki? – Trzeba próbować. Lepiej jest pójść i się przekonać, niż siedzieć w domu przed TV i żyć marzeniami czy złudzeniami. Gdy jednak okaże się, że to nie dla nas, warto być ze sobą szczerym. By na zajęcia chodzić z siłą, a nie na siłę – stwierdza Ania.

– Aikido nauczyło mnie, że najtrudniejszą rzeczą jest myśleć, a najłatwiejszą: poddać się. Na każdych zajęciach muszę radzić sobie tak, jak potrafię najlepiej – opowiada Patrycja. – To jedna z najlepszych lekcji na całe życie. Nikt nie przekona mnie, że ona się w życiu nigdy nie przyda – dodaje na zakończenie.

Magdalena Chrzanowiecka

—–

Ciekawostka:

Potocznie uważa się, że chiński termin oznaczający sztuki walki to kung-fu. To błąd. Jego rzeczywiste znaczenie to energia i czas, może być więc nazwana nim każda czynność, która wymaga włożenia wysiłku w określonym czasie, a więc np. malowanie, granie w szachy czy każda dyscyplina sportowa. Rzeczywisty chiński termin oznaczający sztuki walki to wushu.

Więcej o historii Adama znajdziesz na YouTube: #1 Adam | JESTEM_, projekt stworzony przez fundację 12 kamieni.

 

Magdalena Chrzanowiecka

Absolwentka polonistyki, wyśmienita korektorka, ale również blogerka (pannaznieba.pl). Kilka lat oddała projektowi TheFour.pl, mieszkała w Tczewie, Warszawie, a teraz we Wrocławiu. Lubi wyzwania, ludzi, bieganie i miłe spędzanie czasu. Entuzjastka, ale jednocześnie myślicielka - sami rozumiecie, jakie ciekawe połączenie!

Komentarze

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także Rozwój

Na górę