Nasz profile

Zwyczaje świąteczne

Studenci

Zwyczaje świąteczne

Zwyczaje świąteczne

Wracamy do domu, a tam krzątanina, choinka, kolędy, rodzina, potrawy świąteczne oraz osobliwe, rodzinne tradycje.

– U mojej babci, podczas kolacji wigilijnej, jemy wszystkie potrawy w głębokim talerzu, jedną łyżką – opowiada Ewelina Banacka. – Poczynając od barszczu, poprzez pierogi, a skończywszy na makowcu, jemy w głębokim talerzu, jedną dużą łyżką, której nie można na chwilę odłożyć lub niechcący wypuścić. Trzymanie jej przez cały posiłek gwarantuje zdrowie na najbliższy rok.

W różnorodności wigilijnych potraw, dostrzegamy wielokulturowość naszego narodu.

– W moim domu jadło się racuchy na słono ze śledziami – przypomina sobie Jonanna Butora. Natomiast, Asia Chaos wspomina, że długo, jedną z rodzinnych potraw wigilijnych, był ryż z cynamonem. Marcin Fietkiewicz, potwierdza, że u niego podobnie, lecz do ryżu dodawało się odrobinę miodu. – Zastanawiam się, nad tym, że może ta potrawa miała zastąpić kutię w kryzysowych czasach – podsumowuje Fietkiewicz.

– U mnie, na święta podawany jest barszcz grzybowy z kaszą gryczaną – mówi Monika Stone. – Jest to niezabielana zupa o specyficznym smaku. Nigdzie nie spotkałam się z taką potrawą – podsumowuje.


– Zamiast bigosu, w wigilię Świąt Bożego Narodzenia, jadło się u nas kapustę smażono-duszoną z marchewką – wspomina Paweł Niezbecki.

Natomiast, na poznańskich stołach królują makiełki. Bułka w cząstkach pomieszana z masą makową w jednej misce. O tej potrawie, wspomina również Asia Chaos.

– W domu mojej mamy zawsze robi się tak zwaną kwasówkę – wspomina Małgorzata Serkowska. – Jest to zupa przygotowana na wywarze z kapusty z grzybami i bulionem warzywnym. Czasami zagęszczona żółtkiem lub śmietaną.

Znaną, ze wschodnich części Polski, tradycją jest wkładanie siana pod obrus. Wyciągnięcie najdłuższego źdźbła miało gwarantować szczęśliwy rok. – U mnie, w jednej porcji pierogów, jest zatopiony orzeszek laskowy – wspomina Zygmunt. – Kto na niego trafi, spełni się jego pomyślne życzenie.

– W moim domu, pod wybrany talerz, kładło się 10 lub 20 zł – wspomina Barbara Grzybowska. – Więc każdy zastanawiał się, gdzie warto usiąść przy wigilijnym stole. Oczywiście, pilnowaliśmy się wzajemnie, by nikt pod talerze nie zaglądał. Innym zwyczajem było siedzenie przy stole do zakończenia posiłku. Nawet jeśli o czymś się zapomniało, nikt nie mógł wstać, by zapewnić całej rodzinie szczęśliwy rok.

– Na Kaszubach, do dzieci w Święta nie przychodzi Mikołaj, lecz gwiazdor – opowiada Bartek Serkowski. – Gwiazdor występował ubrany w baranicę oraz posiadał przerażającą maskę, a w ręku kij.

– Do naszego domu przychodzili kolędnicy – wspomina Ewelina Banacka. – Bałyśmy się ich straszliwie, piszczałyśmy i chowałyśmy się z siostrami w naszym pokoju.

Bez względu na to, czy macie rodzinne tradycje, czy też nie, wszystkim studentom życzę dobrych, rodzinnych Świąt.

CZYTAJ DALEJ
Zobacz również
Katarzyna Michałowska

Redaktor naczelna Magazynu "płyń Pod Prąd", reporter, dziennikarz, podcasterka na StacjaZmiana.pl, ogarnia @3miastotweetup i @TweetupAcademy. Przewodniczka po muralach na Zaspie #kochamurale. Od wielu lat szkoli młodych dziennikarzy. Prowadzi warsztaty związane z rozwojem inteligencji emocjonalnej. Inicjatorka i dyrektor programowy konferencji Medionalia. Twitter: KaMichalowska Snap: podprad Insta: Kmichalowska mail: naczelna(at)podprad.pl

Komentarze

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także Studenci

Na górę