Nasz profile

Szkoła pisania

Oddział

Oddział

Pierwszą godzinę w tym brzydkim, proszącym się o remont, budynku Marcin spędził nie mogąc się ruszyć. Kaftan skutecznie krępuje ruchy.

Jestem na odwiedzinach. Za oknem pozbawionym klamki ciepły, letni dzień. Po podłodze przetacza się dziewczyna zawinięta w koc. W tej chwili jest wężem. Na co dzień nazywa się Agnieszka, ma 16 lat i w tym roku zaczyna liceum. Agnieszka nie przestaje mówić. Jej rozmówcy najczęściej nie istnieją. Klnie paskudnie. Noce często spędza w kaftanie. Przychodzi codziennie do pokoju Marcina i czyta książki. Gdy spotykam ją następnym razem, odczytuje nam wiersze Baudelaire’a. W drugim końcu pokoju odwiedzin siedzi Tomek. Staram się nie patrzeć w jego stronę. Tomek jest przekonany, że wszyscy go śledzą, chcą porwać i skrzywdzić. Boi się wszechobecnych chipów. Gdy przebywa na oddziale trzeba wynieść z niego telewizor – on też obserwuje Tomka. Patrzę więc na Marcina. Ma 21 lat, studiuje i pracuje. Do szpitala trafił z własnej woli. Diagnoza: zaburzenia lękowe i depresyjne mieszane. Stres nie pozwalał mu jeść i spać. Nie mógł uciec przed własnymi myślami. W pewnym momencie doszedł do wniosku, że albo trafi do szpitala, albo musi umrzeć.

Dzień

Na oddziale młodzieżowym szpitala psychiatrycznego przebywają głównie studenci i licealiści. Dni są tu jak odbite przez kalkę. Pobudka o 7:20. Potem śniadanie i pierwsza porcja leków. O 8:45 zaczyna się tzw. społeczność – spotkanie, w którym uczestniczą wszyscy pacjenci, pielęgniarki, wychowawcy, psycholog i lekarz. Gdy pacjent pierwszy raz bierze udział w tym spotkaniu musi powiedzieć o sobie kilka słów, a jego imię zostaje zapisane na specjalnej tablicy, gdzie odnotowywane są plusy. Odpowiednia liczba plusów pozwala np. na uzyskanie przepustki. Na społeczności wyznacza się zajęcia dzienne dla pacjentów, którzy są je w stanie wykonywać, a także przydziela się zadania tygodniowe, które wypełnia wspólnie kilku pensjonariuszy, polegające choćby na sprzątaniu pokoju odwiedzin. Dyskutowane są również ważne sprawy, takie jak przypadki złamania regulaminu. Każdy z pacjentów ma prawo wypowiedzieć się na rozważany temat. Potem dzień zaczyna się ciągnąć niemiłosiernie. Mimo odbywających się w tygodniu zajęć obowiązkowych takich jak muzykoterapia czy psychorysunek, Marcin czuje, że gnije z nudów. Czasem spędza całe godziny snując się po korytarzu, otępiały przez leki. Nieustannie bije się z myślami. O godzinie 16. zaczyna się pora odwiedzin. Marcin nie zawsze ma na nie ochotę. Niekiedy odnosi wrażenie, że rodzina patrzy na niego, jakby był małym dzieckiem chorym na zapalenie płuc. Jeszcze nie wiedzą jak się zachować.

Wielki brzuch

Początkowo Marcin przebywa w sali obserwacyjnej z białym szpitalnym łóżkiem. Później zostaje przeniesiony na tzw. tapczany, przeznaczone dla osób w lepszym stanie. Nowy pokój przywodzi mu na myśl tani hotel. Współlokatorem Marcina zostaje Krzysiu. Chłopak ma 16 lat. Na obserwację przywieźli go tu rodzice, gdy po całonocnej libacji alkoholowej oświadczył, że chce się zabić. Ponieważ jest niepełnoletni, nie może wyjść ze szpitala na własne żądanie. Ciężko się z nim rozmawia, bo jak na szpitalne warunki wydaje się zupełnie normalny. A rozmowy na oddziale krążą zawsze wokół tych samych tematów. Mówi się tylko o problemach, tylko o nich słucha. Wstyd zostaje przed drzwiami szpitala. Marcin najczęściej rozmawia z Kamilą. Kamila zaczyna studia. Jest ładna. Ma 160 cm wzrostu, 34 kg wagi i kilka prób samobójczych na koncie. Do szpitala trafiła trzy miesiące wcześniej ważąc ledwie 30 kg. Pobyt w szpitalu to dla niej wielkie żarcie. Łzy cisną się jej do oczu, gdy widzi swój wielki brzuch. Boi się zarazić od kogoś nadwagą i choć wie, że ta myśl jest irracjonalna, nie może się jej pozbyć. Kiedy nie je, czuje się potężna, czuje, że nad sobą panuje. Jest szczęśliwa, gdy jej organizm wytrzymuje głodówkę.

Krzyk

Kolacja zaczyna się o godzinie 17. O godzinie 20. Marcin dostaje wieczorną porcję pigułek. Godzina 22. – gasną światła. Pacjenci kładą się do łóżek. Marcin ma wrażenie, że większość chorych zaczyna na wieczór wariować, jakby objawy choroby nasilały się wraz z nadchodzącą nocą. Według niego personel dzieli się na ten niewypalony pracą, który próbuje rozmawiać i uspokajać pacjentów oraz na ten wypalony, który szybciej chwyta za telefon i wzywa odzianych na czerwono pielęgniarzy, zwanych na oddziale po prostu Czerwonymi. Ich przyjście oznacza następną osobę w kaftanie. Bywają noce, że wrzaski budzą Marcina co godzinę. Zastanawia się nad tym, skąd w człowieku bierze się siła, by krzyczeć bez przerwy przez kilka godzin.

 ***

– Pomogli mi, ale nie tak, jak tego oczekiwałem. W szpitalu nie zrobili wszystkiego za mnie, lecz pokazali, że to ja sam, z odrobiną ich pomocy, muszę wykonać większość pracy – odpowiada Marcin, gdy pytam go, czy znalazł tam to, czego szukał. Z oddziału wyszedł po siedemnastu dniach. Mówi, że lepiej mu się żyje. Raz w miesiącu ma wizytę u psychiatry. Wrócił do pracy i dalej studiuje. Do szpitala przychodzi dwa razy w tygodniu. Odwiedza Kamilę.

Imiona wszystkich bohaterów zostały zmienione.

Dominik Pietrzak

Redakcja Pod Prąd

Magazyn "płyń POD PRĄD” jest ogólnopolskim bezpłatnym kwartalnikiem studenckim z corocznym numerem specjalnym - STARTER dla studentów pierwszego roku. Magazyn trafia w potrzeby studentów używając różnorodnych form, takich jak: reportaże z ważnych wydarzeń na uczelniach; wywiady ze studentami, psychologami, profesorami, ciekawymi ludźmi; prezentacje kół naukowych; porady dotyczące zachowania się w różnych sytuacjach w życiu studenckim. „płyń POD PRĄD” dotyka ważnych tematów w życiu społecznym studenta, takich jak nauka, wartości oraz relacje międzyludzkie. Chcesz do nas pisać? Napisz! redakcja(at)podprad.pl Chcesz by objąć patronatem wydarzenie studenckie? Napisz do Marty! Marta Chelińska mchelinska(at)hotmail.com Kontakt do naczelnej - Katarzyny Michałowskiej: naczelna(at).podprad.pl

Komentarze

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także Szkoła pisania

Na górę