Nasz profile

Nasze zmagania, czyli jak to było na pierwszym roku…

Poradniki

Nasze zmagania, czyli jak to było na pierwszym roku…

Nasze zmagania, czyli jak to było na pierwszym roku…

Studenci z różnym doświadczeniem w studiowaniu wspominają swój pierwszy semestr. Mówią o tym co sprawiało im największe problemy oraz co pomogło im przetrwać.

Kiedy wspominam pierwsze dni na uczelni pamiętam, że wszystko było dla mnie nowe i nie za bardzo wiedziałam jak sobie poradzić. Do kogo zwrócić się z takim lub innym zapytaniem.

Największy mój problem związany był z wypisaniem indeksu. Nie za bardzo wiedziałam jak i co mam wpisywać. Pamiętam jak po kilka razy sprawdzałam czy dobrze wpisałam nazwisko i tytuł wykładowcy.

Grunt to mieć znajomych, którym można się wyżalić. Mając dobre relacje wszystko staje się łatwiejsze. Mam to szczęście, że mam świetną grupę. Pożyczyć notatki? Nie ma problemu! Ktoś znajdzie jakieś informacje – dzielimy się!

Grunt to mieć znajomych, którym można się wyżalić

Poza tym, dobra organizacja w nauce. Ważne jest, aby znaleźć swój własny sposób na naukę. Ja oblepiam pokój karteczkami z nowymi słówkami, robię wykresy, rysuję, bawię się w skojarzenia – a wszystko po to, aby nauka stała się przyjemnością.

Monika V rok, filologia rosyjska, uniwersytet

 

Pierwszy semestr to dla mnie nowe życie. Przeprowadzka z trzydziestoparotysięcznej mazurskiej miejscowości do wielkiego miasta to początek samodzielności. Skończyły się domowe obiady…

Najtrudniejsze było poradzenie sobie z gigantyczną ilością materiału do opanowania w krótkim czasie. Narzucone tempo było zupełnie inne od tego, do którego przyzwyczaiłem się w szkole średniej. Czasami przychodziły do głowy takie myśli, że już po pierwszej sesji trzeba będzie się pakować i wracać do domu.

Pomogli mi przetrwać inni ludzie. Zamieszkałem w akademiku, gdzie było wielu starszych studentów. Dzięki ich radom zdobyłem cenne informacje: na których wykładowców uważać, gdzie jest najtańsze ksero, kiedy zaczynają się Juwenalia itp. Miałem, również to szczęście, że przyjechałem na studia z grupą znajomych ze szkoły średniej. Sprawiło to, że nie czułem się zagubiony. Z czasem poznałem też innych ludzi z roku. Dzięki wspólnym wysiłkom studiujemy do dziś.

Pierwszy semestr to dla mnie nowe życie

Kamil, V rok, elektrotechnika i automatyka, politechnika

 

Pierwszy semestr był dla mnie trudny. Musiałam przyzwyczaić się do życia w wielkim mieście. Hałas i ciągły pośpiech. Pamiętam pierwszy dzień i strach przed tym, że nie znajdę sali, w której mam zajęcia.

Studia oprócz zmiany miejsca zamieszkania, związane były ze zmianą otoczenia. Należę raczej do nieśmiałych osób. Pamiętam, że bałam się tego czy inni mnie zaakceptują taką jaka jestem. Sporo czasu zajęło mi znalezienie prawdziwych przyjaciół i przekonanie się, że naprawdę nimi są.

Myślę, że studia to szkoła życia. Uczę się otwierać na ludzi – może stałam się bardziej pewna siebie. Najważniejsze to nie bać się pytać. Ludzie, których spotkamy są naprawdę życzliwi i chętnie, jeśli mogą, to odpowiedzą na różne pytania: do kiedy trzeba zapłacić za akademik?, gdzie jest biblioteka? czy ile czasu zajmuje dojazd na dworzec? Przecież wszyscy byli kiedyś pierwszakami.

Karolina, absolwentka, zarządzanie i ekonomia, politechnika

 

Gdy zaczynałam pierwszy rok studiów, okropnie się bałam jak to będzie, jak sobie poradzę.

Wszystko wydawało się takie skomplikowane jakieś sesje, egzaminy, zbóje… Nikt niczego nie tłumaczył, nie prowadził za rączkę i nie pokazywał.

Po pierwszych dniach okazało się, że na studiach jest wiele osób, z którymi się bardzo dobrze dogadywałam a większość wykładowców patrzyło na nas z przymrużeniem oka. Oczywiście czasami trochę straszyli, ale tylko po to by zmotywować nas do nauki.

Teraz już wiem, że na początku najważniejsze jest złapanie dobrej relacji z otoczeniem. Zawiązanie nowych więzi i przyjaźni, bo razem zawsze jest łatwiej i oczywiście przyjemniej.

Ania, III rok, biotechnologia, politechnika

 

Mój pierwszy rok studiów był dla mnie wielkim przeżyciem. Wyprowadzka z domu, nowe miasto, nowi ludzie – fantastyczna przygoda, ale też mnóstwo obaw.

Najbardziej zaskoczyła mnie postawa wykładowców i prowadzących ćwiczenia. Niestety, trzeba było nauczyć się samemu zdobywać materiały, książki, kserówki, gdyż dostarczanie ich nie należało do obowiązków  prowadzących zajęcia.

Była to jednak świetna okazja, aby przekonać się , jak fantastyczni są ludzie i jak bezinteresownie pragną pomóc.

Przepływ informacji wśród studentów jest naprawdę rewelacyjny. Przez pierwszy semestr zmagałam się z własnymi ambicjami. Przyzwyczajona do dobrych ocen, sądziłam, że tak będzie zawsze. Przekonałam się, że nie zawsze łatwo je zdobyć i nie zawsze są one rzeczywistym odzwierciedleniem naszej wiedzy.

Wymagało to ode mnie zmiany sposobu myślenia. Kiedy byłam na pierwszym roku studiów, trafiłam do duszpasterstwa akademickiego. Tam nawiązałam wiele znajomości, poznałam wielu ciekawych ludzi. To bardzo pomogło mi przetrwać ciężkie chwile na początku studiów. Teraz bardzo miło wspominam ten okres, był to czas, w którym rozwinęłam się, rozpoczęłam nowy, pełen przygód etap mojego życia.

Marlena, III rok, biotechnologia, politechnika

 

Pierwszy rok studiów był dla mnie ogromnym zaskoczeniem i wyzwaniem. Z ich rozpoczęciem nastąpiło sporo zmian: przeniesienie z mniejszego Słupska do zdecydowanie większego Gdańska, zupełnie nowe otoczenie, akademik i porażająco wyższy poziom nauki na wydziale ETI Polibudy w porównaniu ze szkołą średnią.

Wspominam ogromny stres towarzyszący pewnym zajęciom i ciągła myśl – „tylko nie ja, oby wybrał kogoś innego”.

Niestety czasem się nie udawało.

Pamiętam nieraz przewijające się myśli w stylu – „co ja tutaj robię, czy to rzeczywiście odpowiednie miejsce dla mnie i czy dobrze wybrałem te studia”. Dotyczyło to głównie pierwszego semestru. Natomiast po zdaniu pierwszej w życiu sesji przyszło pewne odprężenie, większe poczucie pewności siebie, wcześniejsze myśli odchodziły w zapomnienie.

Zaskoczeniem na minus był wymagany tak wysoki poziom studiów, duuuża ilość nauki. Nieraz wracałem po zajęciach z przekonaniem, że praktycznie nic znów nie skumałem. Na szczęście koledzy mieli podobnie, więc nie byłem sam.

Wykładowcy często uważali, że to i tamto my już powinniśmy wiedzieć, a jeśli tego nie znaliśmy (nie mieliśmy w szkole średniej) to sobie sami przyswoimy.

Zaczęły się prawdziwe studia!

Co ja tutaj robię, czy to rzeczywiście odpowiednie miejsce dla mnie i czy dobrze wybrałem te studia?

Wojtek, absolwent, informatyka, politechnika

Pytała: Katarzyna Michałowska

Katarzyna Michałowska

Redaktor naczelna Magazynu "płyń Pod Prąd", reporter, dziennikarz, podcasterka na StacjaZmiana.pl, ogarnia @3miastotweetup i @TweetupAcademy. Przewodniczka po muralach na Zaspie #kochamurale. Od wielu lat szkoli młodych dziennikarzy. Prowadzi warsztaty związane z rozwojem inteligencji emocjonalnej. Inicjatorka i dyrektor programowy konferencji Medionalia. Twitter: KaMichalowska Snap: podprad Insta: Kmichalowska mail: naczelna(at)podprad.pl

Komentarze

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także Poradniki

Na górę