Nasz profile

We wnętrzu bańki mydlanej

Rozwój

We wnętrzu bańki mydlanej

We wnętrzu bańki mydlanej

Tupię nogami z frustracji i złości, gdy inni nie znają moich myśli. Gdy nie rozumieją moich emocji i nie interpretują mojego zachowania według jedynego słusznego klucza odpowiedzi. Zderzenia ze światem innych konfrontują i bolą. Nie lubię ich, choć wiem, że są oczywistym składnikiem każdej relacji i koniecznym elementem w rozwoju.

 Mimo upływu lat, wciąż mam w sobie małą dziewczynkę wierzącą w lepszą, utopijną, bezkonfliktową rzeczywistość. Wciąż łudzę się, że somewhere over the rainbow magicznie znikają problemy, a wszyscy ludzie są zgodni i radość nigdy nie mija. Gdy byłam młodsza, przed problemami uciekałam w świat książek i gier komputerowych. Udawałam, że nic się nie dzieje i imponująco wiele czasu, jak na kilkunastoletnią dziewczynę, spędzałam z nosem w książkach lub przed ekranem monitora. Aby się odciąć od rzeczy trudnych, w wirtualnym świecie bywałam twórcą pizzy, mechanikiem samochodowym, posiadaczem kolei albo hobbitem, choć moimi ulubionymi grami były te oparte na tworzeniu alternatywnej, lepszej rzeczywistości. Wolę nie myśleć, ile łącznie spędziłam godzin, grając w RollerCoaster Tycoon, Harry’ego Pottera, Zeusa i Posejdona czy The Sims – a były dni, kiedy grałam nawet po 12 godzin na dobę – i to nawet po przekroczeniu 20-ki.

Skończyłam znieczulać się w ten sposób, gdy poznałam Chrystusa. Dopiero od niedawna i dopiero razem z Nim niosę bagaż emocji i trudnych doświadczeń z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc. Patrząc wstecz, widzę, jak daleko już zaszłam. Są jednak takie dni, gdy bagaż dotkliwie ciąży, a droga wydaje się nie mieć końca. Wtedy wracam na ścieżki starego myślenia i znów staję się małą, tupiącą nogami dziewczynką. W takich chwilach, gdy teraźniejszość nie spełnia moich oczekiwań, zamiast zmienić oczekiwania – zmieniam rzeczywistość i wchodzę do swojej bańki mydlanej. W ten sposób jeszcze bardziej odgradzam się od realnego świata, blokuję relacje z ludźmi i – nie oszukujmy się – żyję w kłamstwie. Kłamstwie Śpiącej Królewny, Kopciuszka, Królewny Śnieżki i siedmiu krasnoludków – że jeszcze w tym świecie, po jakimś magicznym wydarzeniu, będzie już tylko długo i szczęśliwie.

Niestety, tak się nie stanie. Nie ma wyłącznika, czerwonej pigułki czy sekretnej receptury, które pozwoliłyby uniknąć nieprzyjemnych doświadczeń. Nie uratuje mnie żaden rycerz ani dobra wróżka. Od przykrych emocji i przeżyć nie da się uciec, a schowane w głąb podświadomości mogą wybuchnąć w najmniej oczekiwanym momencie. Muszę więc pogodzić się z tym, że w prawdziwej wersji mojej bajki będą kłótnie, szorowanie garów, zatrute jabłka do zjedzenia i kłujące wrzeciona. Będą łzy, krzyk, ból i złamane serca. Ale będą też uśmiechy, dobre słowa i miłość – o wiele bardziej realne niż na kartkach papieru.

Tęsknota za lepszym miejscem nieustannie przypomina mi, że nie zostaliśmy stworzeni do takiego świata, jaki dziś przyszło nam oglądać. Że musi być coś więcej, niż mogą poznać nasze zmysły, a nasza prawdziwa ojczyzna leży zupełnie gdzie indziej. To zatem dobrze, że bywam zła i nie wszystko układa się po mojej myśli – bo wtedy bardziej czekam na niebo.

 

I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu:
«Oto przybytek Boga z ludźmi:
i zamieszka wraz z nimi,
i będą oni Jego ludem,
a On będzie „BOGIEM Z NIMI”.
I otrze z ich oczu wszelką łzę,
a śmierci już odtąd nie będzie.
Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu
już [odtąd] nie będzie,
bo pierwsze rzeczy przeminęły».
I rzekł Zasiadający na tronie:
«Oto czynię wszystko nowe».

Ap 21, 3-5

 

Magdalena Chrzanowiecka

Zaprosiliśmy na nasze łamy Pannę z nieba.

Co niedzielę będziemy publikowali jej tekst, do refleksji dla tych, dla których sprawy Boga i relacji z Nim nie są obojętne.

A jeśli chcesz więcej dowiedzieć się o Bogu, zajrzyj na stronę Każdy Student.

Magdalena Chrzanowiecka

Absolwentka polonistyki, wyśmienita korektorka, ale również blogerka (pannaznieba.pl). Kilka lat oddała projektowi TheFour.pl, mieszkała w Tczewie, Warszawie, a teraz we Wrocławiu. Lubi wyzwania, ludzi, bieganie i miłe spędzanie czasu. Entuzjastka, ale jednocześnie myślicielka - sami rozumiecie, jakie ciekawe połączenie!

Komentarze

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także Rozwój

Na górę