Medycyna po godzinach
Piątek, godzina 18:00. Medycyna imprezuje. Są tu wszyscy: przyszli lekarze, pielęgniarki, fizjoterapeuci, ratownicy medyczni. W mieszkaniu gra muzyka, najnowsze hity radiowe. Na balkonie chłodzi się alkohol. Wszędzie słychać gwar rozmów.
Rozeznanie
Obok skrzynek z piwem stoją palacze i zażarcie dyskutują. W kuchni siedzi kilkanaście studentek. Wszystkie roześmiane i ożywione. Z rumieńcami na twarzach śmieją się, zapewne z jakiegoś dobrego żartu. Na korytarzu siedzi rzędem, z butelkami i puszkami w dłoniach, następna grupka.
Przyglądam się poszczególnym grupom. Wszyscy wyglądają jakby świetnie się bawili. Postanawiam włączyć się do rozmowy na korytarzu. Nareszcie po ciągłym słuchaniu i nauce o chorobach, lekach, pacjentach będzie szansa, by się zrelaksować.
Podryw na medyka
Obok mnie stoi dziewczyna. Na twarzy ma ostry makijaż, ubrana jest w krótką spódniczkę, buty na wysokich obcasach. Na jej nogach wzrok zatrzymuje jakiś chłopak. Podchodzi do niej. Nie zauważyli mnie, nie wiedzą, że słucham. Mężczyzna zaczyna rozmowę. Ma miły dla ucha niski głos. Ze zdziwieniem stwierdzam, że rozmawiają o… medycynie. Podają nazwy leków, zabiegów. Z niedowierzaniem kręcę głową, tym bardziej zniesmaczona, że sama chętnie włączyła bym się do tej rozmowy.
Polityka
Moją uwagę przyciągają krzyki i piski palaczy. Widać, że ponoszą ich emocje. Tak, mogłam się tego spodziewać. Tematem jest odwieczny konflikt studentów lekarskiego i pielęgniarstwa. Rzucam w duchu „powodzenia” pielęgniarkom i oddalam się. Słyszałam przecież te argumenty milion razy.
Starcie ostateczne
Do trzech razy sztuka. W kuchni śmieją się z czegoś. Jest wesoło. Wchodzę, akurat ktoś opowiada kawał – Przychodzi baba do lekarza…
No bez przesady, znowu temat medycyny?! Nawet w kawale. Może my inaczej nie umiemy? A może nie chcemy? Przecież jest bardzo ciekawe.
(Magda Szadurska)