Nasz profile

Charles Martin – W pogoni za świetlikami

Książki

Charles Martin – W pogoni za świetlikami

Charles Martin – W pogoni za świetlikami

 

Przeł. Julita Makowiecka
WAM, 2011
Ocena: 4+/5

Okrutnie krzywdzony, bezimienny chłopiec, znaleziony na torach i reporter Chase Walker mają ze sobą wiele wspólnego. Obaj zostali kiedyś porzuceni, nie znają swojej tożsamości i wychowywali się w niewłaściwych rodzinach zastępczych. Obaj trafili w końcu do wujka Willee’ego, który przyjął ich do swojej rodziny pomimo własnej pogmatwanej i bolesnej historii. Przyjął i ofiarował to, czego najbardziej im brakowało – akceptację, poczucie przynależności, miłość. Tajemnice wujka Willee’ego oraz tożsamości Chase’a i niemego chłopca powoli odsłaniają się na kartach książki.

Fabuła jest na tyle wciągająca, że można ją przeczytać jednym tchem. Ale jest ona tylko tłem dla tego, co najważniejsze – refleksji na temat ojcostwa i potrzeby posiadania ojca. Autor w dodatku dotyczącym źródeł postaci wujka Willee’ego pisze: „…wiem jedno na temat chłopców: wszyscy rodzimy się z pustką w piersiach wielkości taty. Nasi ojcowie ją wypełniają albo w miarę dorastania czujemy tę pustkę coraz bardziej i próbujemy ją czymś zaleczyć.”
W powieści zanurzamy się mocno w świat uczuć i zranień, jakich można doświadczyć w rodzinnych relacjach. Możemy się w niej przejrzeć i odkryć, co sami dostaliśmy albo czego nam brakuje. I nie jest to tani sentymentalizm, ale głęboka i poruszająca historia.
Na końcu autor zamieścił niespodziankę – pytania do rozmowy o książce. Zaskakujące, ale może warto wypróbować?
W bardzo, bardzo złym świecie zdarzają się dobrzy i mądrzy ojcowie, którzy miłością wypełniają serca swoich synów. I tych, których za synów uznają. O tym jest ta książka.

Wybrane fragmenty:

„ Kilka minut później przyszedł wujek i oparł ręce na ogrodzeniu. W jednej trzymał pusty słoik z dziurkami w zakrętce. Stał tak dobrą chwilę, obracając go. Wewnątrz pojedynczy świetlik poderwał się do lotu. Co pięć, sześć sekund zapalał latarenkę. Wujek obracał słoik w ręce.
– Naukowcy powiadają, że te owady wytworzyły taką umiejętność w ciągu milionów lat – pokiwał głową. – A ja myślę, że to bzdura. Nie wierzę w to, że zwierzę może tak sobie zechcieć nagle, że będzie mu się teraz świeciło światełko umieszczone w zadku. Co to za nonsens? Zwierzęta nie świecą, Bóg tak – wskazał na gwiazdy. – Nie wiem, jak i dlaczego, ale jestem przekonany, że tak właśnie jest i że to nie przypadek. To nie zabawa, którą się zajmuje w wolnym czasie.
Spojrzał na mnie i wyraz jego twarzy zmienił się z lekkiego zdziwienia w całkowitą pewność.
– Chase, nie wierzę w przypadki. – Podniósł słoik do góry. – To przecież nie przypadek, nie są nim też gwiazdy.
Cierpiałem wewnętrznie. Nawet w świetle padającym na moją twarz nie można było zobaczyć jak bardzo. Wujek poklepał mnie delikatnie po piersi.
– I ty też nie jesteś przez przypadek. Jeśli więc twój umysł ci podpowiada, że Bóg się pomylił, pomyśl wtedy o światełku tego robaczka.”

„ Przypatrywałem się swojemu aktowi urodzenia, robiąc w głowie szybkie obliczenia.
– To znaczy, że mam już trzydzieści lat?
– Tak.
– Straciłem właśnie dwa lata życia.
Spojrzał na mnie błędnymi oczyma.
– Jesteś na mnie zły?
– Za to, że żyłem przez te dni nie wiedząc, kim jestem… i za to, że utrzymywałeś to przede mną w tajemnicy przez całe życie? – Spojrzałem na bagna, grób Tommye i czarną wodę płynącą jakieś sto jardów od nas i spływającą do morza. Pokręciłem głową. – Przez prawie całe życie patrzyłem na zacienioną drogę dojazdową. Miałem nadzieję zobaczyć światła samochodu. Przez całe życie wyobrażałem sobie, że tata przyjedzie po mnie, wyskoczy ze swej półciężarówki i zabierze mnie do domu, a z tyłu będzie miał błyszczący nowy rower. I za każdym razem, gdy o tym marzyłem, tata miał twoje oczy i twoją twarz.”

Małgorzata Serkowska

Pisze teksty kulinarne i z pogranicza psychologii. Jako redaktor d.s. patronatów, uczyła się bezlitośnie redagować każdą nadesłaną notkę prasową. Pracuje jako nauczyciel i mentor. Lubi podróże, gotowanie, spacery w lesie. Nie cierpi pośpiechu i kłótni.

Komentarze

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także Książki

Na górę