Nasz profile

Bunt przynosi zmianę

Szkoła pisania

Bunt przynosi zmianę

Bunt przynosi zmianę

Rodziców już nie trzeba słuchać, a praca i rodzina jeszcze nie spędza snu z powiek. Nie dziwi opinia, że studia to najpiękniejszy okres życia. I że środowisko studentów to wylęgarnia idei, zapalnik buntu i rewolucji.

Rzeczywiście, nieraz w historii młodzi studenci żądali reorganizacji panującego porządku. Nieraz też skutkiem tego bywało doprowadzenie owego porządku na skraj przepaści. Zwykle – czy to z powodów ideologicznych, czy ze strachu przed utratą władzy – było to nie na rękę rządzącym.

Historia, jak pies, goni własny ogon. Po wywalczonym w młodości zwycięstwie, wielu z ojców (i matek) buntu zajmuje wysokie stanowiska. Z protestami takimi, jak ich własne sprzed lat, radzą sobie przy pomocy tej samej policji czy wojska. Ale to już inna sprawa.

Wolni Studenci

Z protestami studenckimi najmocniej kojarzy się rok 1968. Wojna USA z Wietkongiem przedłużała się bez wymiernych efektów. Młodzi Amerykanie nie chcieli być wysłani do dżungli. Mnożyły się dezercje i protesty. W końcu radykalnie nastawieni studenci okupowali Uniwersytet Columbia. Gdy zamieszki przeniosły się na ulice, zapał protestujących ostudziła nowojorska policja.

Na fali buntów wypłynął ruch hippisowski. Hippisi byli przeciwni wojnie w Wietnamie i wojnie w ogóle. W wolnych chwilach wyrażali poglądy anarchistyczne. Zwykle jednak pilniejszym zadaniem okazywało się zażywanie LSD i malowanie w kwiatki starych Volkswagenów.

Wkrótce ich ideami zachwyciła się wolna Europa. Na Starym Kontynencie rosło bezrobocie. Uniwersytety były zarządzane niedemokratycznie, a warunki nauczania pozostawiały wiele do życzenia. W niektórych krajach, jak we Francji, antykoncepcja była zabroniona, hasło wolnej miłości trafiło więc na podatny grunt. Dodajmy, że studenci żądali też koedukacyjnych akademików.

Francuski maj

Pierwsze protesty wybuchły w podparyskim Nanterre pod koniec marca. Rozpoczął tam działalność Danny le Rouge (Daniel Cohn-Bendit), studencka ikona tamtych dni. W Paryżu zaczęło się 3 maja. Zamknięto Sorbonę. Z pikietującymi walczyła policja. 10 maja na ulicach stało 60 barykad. Aresztowania studentów i wyrok więzienia dla Danny’ego wywołały falę solidarności. Protest poparli intelektualiści, wśród nich sam Jean Paul Sartre. Na 13 maja wyznaczono strajk generalny. Pracy odmówiły ponad 2 miliony robotników.

Sytuację udało się opanować dopiero 30 maja. Prezydent gen. Charles de Gaulle ogłosił nowe wybory, sugerując, iż dalsze strajki mogą prowadzić do wojny domowej. Odniosło to skutek: do końca czerwca zgasły ostatnie ogniska protestu. Wygrała partia gaullistowska, ale zmęczony generał ustąpił. Gdy emocje opadły, nowy prezydent spełnił większość żądań studentów, m. in. dopuszczając ich przedstawicieli do władz uczelni. Dziś uważamy to za normę.

Bunt buntowi nierówny

Studenckie grupy lewicowe, które na Zachodzie tak mocno wpływały na historię, nie wiedziały, co dzieje się za żelazną kurtyną. Utopijny marksizm, któremu hołdowały, spotykał się tam z drobnym szczegółem o nazwie rzeczywistość.

Mając dzisiejszą wiedzę, można uznać hippisów za znudzonych leni. Panująca w ich krajach wolność była dla nich czymś oczywistym, nie doceniali więc jej wartości. Maj 1968 r. we Francji czy RFN pokazał, że zachodnia Europa nie była lepsza od Ameryki.

Większej odwagi wymagały protesty w Polsce i innych krajach bloku wschodniego. Ale i tutaj rok 1968 był przełomowy. Po zdjęciu Dziadów w reżyserii Kazimierza Dejmka ze sceny Teatru Narodowego w Warszawie wybuchły protesty. Podobne nastroje zapanowały w innych miastach akademickich, również w Gdańsku. Po tajemniczej akcji listowej 11 marca rozpętały się (na razie głównie w akademikach) gorące dyskusje. Burzliwe wydarzenia kolejnych dni sprawiły, że 15 marca wzdłuż ul. Grunwaldzkiej, w okolicach Opery, pikietował dwudziestotysięczny tłum. Wywiązała się regularna bitwa z milicją, która niestety miała nieco inne zdanie na temat praw obywatelskich niż policja nowojorska.

Przeciw czemu?

Można uznać, że brak dziś dobrych powodów do buntu. Zapewne powinniśmy się z tego cieszyć. Nie zawsze jest to jednak proste. Organizuje się pikiety np. w sprawie wolności dla Tybetu. Ale bądźmy szczerzy: czy to coś więcej niż symbol solidarności ze sprawą kraju na drugim końcu świata? W dodatku część osób bierze w nich udział pewnie tylko z powodu mody. A protesty w sprawie ACTA? Ilu z ich uczestników zna treść aktu, któremu się sprzeciwia?

Hasta la victoria sempre – chciałoby się rzec. Ale na szczęście człowiek już trochę starszy. Umie ugryźć się w język…

Bartosz Głowacki, maj 2013

Przypominamy felieton Bartosza Głowackiego, ponieważ podczas ostatniej sesji przez Polskę przetaczała się fala studenckich protestów w związku z Ustawą 2.0. (km)

 

Magazyn "płyń POD PRĄD” jest ogólnopolskim bezpłatnym kwartalnikiem studenckim z corocznym numerem specjalnym - STARTER dla studentów pierwszego roku. Magazyn trafia w potrzeby studentów używając różnorodnych form, takich jak: reportaże z ważnych wydarzeń na uczelniach; wywiady ze studentami, psychologami, profesorami, ciekawymi ludźmi; prezentacje kół naukowych; porady dotyczące zachowania się w różnych sytuacjach w życiu studenckim. „płyń POD PRĄD” dotyka ważnych tematów w życiu społecznym studenta, takich jak nauka, wartości oraz relacje międzyludzkie. Chcesz do nas pisać? Napisz! redakcja(at)podprad.pl Chcesz by objąć patronatem wydarzenie studenckie? Napisz do Marty! Marta Chelińska mchelinska(at)hotmail.com Kontakt do naczelnej - Katarzyny Michałowskiej: naczelna(at).podprad.pl

Komentarze

Komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także Szkoła pisania

Na górę